Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szablony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szablony. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 marca 2015

Pora na królika

Wielkanoc to tylko jeden z powodów dla których zabrałam się za robienie królika. Ja po prostu strasznie je lubię. To chyba przez uszy, które chce się tarmosić i te fajne, puchate ogonki :). Moja babcia hodowała króliki i jak byłam mała i jeździłam do niej, to miałam ogromną frajdę mogąc się z/nimi pobawić. Dopiero po latach dowiedziałam się że moje kicusie niejednokrotnie trafiały do pasztetu... Rzeczywistość bywa okrutna...

W świecie Tildy znalazło się kilka wzorów królików. Niektóre już testowałam - jako dowód macie choćby przygotowanego tutka. Dziś pokażę Wam inną wersję, której wcześniej nie szyłam. Niestety na razie bez tutka. Zabawkę zaczęłam robić jeszcze przed chorobą, potem biedak czekał i dopiero co go wykończyłam. Powstawał więc niejako na raty. A tym nie towarzyszył aparat. Ale szablon przygotowałam, więc jak ktoś zaprawiony w bojach szyciowych, albo zna projekty Tone Finnanger, to powinien sobie poradzić ze złożeniem zabawki w całość.

Tak może wyglądać końcowy efekt.



Widzicie też do czego potrzebowałam jutowego koszyczka :). Koszyczek czy inny dodatek można spokojnie przymocować ciepłym klejem do zabawki - nie szkodzi jej to specjalnie i też można w przyszłości klej oderwać by zmienić dekoracje.
W oryginale Tone pokazywała te króliki z lodami, ale mnie jakoś ten pomysł do gustu nie trafił. Same materiałowe lody są urocze, ale z wiosną się nie kojarzą.


Tak jak obiecałam, poniżej szablony do wykroju powyższego królika - wystarczy wydrukować na A4




Na wypadek , gdybyśmy się jutro nie widziały: Dzień dobry , Najlepszego Dnia Kobiet, Do widzenia i Dobranoc :)


niedziela, 19 maja 2013

TILDA: Jak uszyć STRACHA?

Uprzedzam, że tutek jest dla osób o silnych nerwach, które są odważne - w szczególności gdy pod ręką jest wałek, bądź mąż, przy czym zdecydowanie odradzam rzucanie tym drugim;>.

Zrobienie stracha może zdawać się Wam trudne, w końcu trzeba się uporać nie tylko z jego ciałkiem, ale jeszcze odzieniem, pokracznymi kończynami i drętwą czupryną. Ktoś, kto jest obeznany z maszyną do szycia, nie powinien mieć trudności. Ktoś, kto chciałby pokusić się o zrobienie takowego ręcznie - potrzebuje głównie czasu i cierpliwości. Pamiętajcie jedno: słowo NIEMOŻLIWE NIE ISTNIEJE! Są co prawda zastępcze, typu : nie dam rady, już nie mogę itp, dlatego może będzie lepiej byście na czas szycia stracha zgubili słowniczek :). Ale do rzeczy...

Tildowy strach jest wielofunkcyjny, może bowiem zasilić doniczkę w domu, albo stać na straży roślin balkonowych czy tarasowych*, widziano takowych również w szklarniach, chociaż nie wiem kogo miałyby w nich straszyć. Gdziekolwiek się pojawi, wszyscy o nim mówią, zachwycają się nim i trafiały się ponoć omdlenia (niepotwierdzona plotka). Nie dziwne więc, że każdy chce mieć swojego własnego stracha w ogrodniczkach :)))

Aby wykonać stracha z serii Tilda będziecie potrzebować:

- tkaninę na ciało: bawełna albo len z bawełną
- tkaninę na bluzkę: bawełna
- tkaninę na spodnie: bawełna
- tkanina na kapelusz: juta lub len naturalny
- koronka do wykończenia spodni
- 3 długie patyki, bądź - jak w moim wykonaniu - 2 dłuższe patyki na nogi i 2 krótsze na ręce
- wypełnienie do zabawek, najlepiej włóknina silikonowa
- farby bądź cienie do wykończenia twarzy
- gałązki na włosy

Nie obędzie się również bez szablonów:



Produkcję stracha dzielimy na 4 etapy: ciałko, bluzka, spodnie, wykończenie (zdecydowanie mowa o strachu, nie naszych nerwach :))

Etap I - CIAŁKO
 
KROK 1:
Wykonanie ciałka stracha, w przeciwieństwie do tildowych zwierzaków, jest o niebo prostsze. Gotowy, wycięty szablon kładziemy na złożoną podwójnie tkaninę (przy gładkich bawełnach czy lnach trudno mówić o lewej czy prawej stronie) . Odrysowujemy szablon i zszywamy. 
WAŻNE - najpierw zszywamy, dopiero później odcinamy nadmiar tkaniny.

KROK 2:
Przewijamy formę na prawą stronę i wypełniamy włókniną silikonową (albo innym wypełniaczem, choćby grochem ;p). Należy uważać wypełniając część głowy - by nie rozepchać zbytnio tkaniny, gdyż może pruć się przy szwach. Ja pomagam sobie bambusową "pałeczką", która ostała mi się po chińszczyźnie, ale mogą być druty, ołówek z gumką - korzystamy ze stron, które nie są ostro zakończone. 


Przy otworze oszczędniej dodajemy wypełniacza, głównie dlatego, że trudno będzie go zszyć, gdy włóknina zacznie się z ciałka 'wylewać' :)). Jak widać na obrazku, podwinęłam 'do środka' tkaninę, spięłam szpilkami i zszyłam odcinki po ok 2-3 cm od krawędzi.


Następnie włożyłam patyki (w moim przypadku bambusowe podpórki do kwiatów) i zszyłam otwór pomiędzy nimi. Nim został całkowicie zamknięty - uzupełniłam wypełniacz tak, by ciałko stracha było w miarę twarde i sprężyste. Nie sadzę jednak by nadawało się na potrawkę czy gulasz ;)). Tak przymocowane patyki można wyjmować, w razie konieczności ich wymiany na skutek zbyt długiego obcowania z ziemią .

ETAP II - BLUZKA

KROK 1:
Samo uszycie bluzki nie jest trudne. Trzeba jednak uważnie przenieść szablon, tak by się zbytnio nie napracować. Zarówno w tym kursie, jak i w książce Przytulne Dekoracje, gdzie zamieszczono instrukcję tworzenia stracha widzimy tylko 1/2 koszulki. 


Jestem zdecydowaną zwolenniczką ułatwiania sobie życia, dlatego też najpierw przygotowałam sobie pełny szablon tj na kartonie odrysowałam szablon z książki i jego lustrzane odbicie. Dopiero wówczas przeniosłam go na kawałek złożonej na pół bawełny. UWAGA - na szablonie jest zaznaczona linia zgięcia tzn, że z tej strony szablonu powinno znajdować się zgięcie tkaniny, którego absolutnie nie rozcinamy.
W drugiej części obrazka widzicie otwór, który wycięłam by móc nałożyć koszulkę na stracha.

KROK 2:
Nakładamy ubranko na stracha i ... przerażenie weźmie każdego, gdy odkryje, że naszej nowej ozdobie brakuje rąk. O ile nie planujecie zrobić wersji zombie, proponuję oskubać jakieś pobliskie drzewo z kilku gałązek i za pomocą ciepłego kleju przymocować je np do patyków na szaszłyki. 


To moja własna wersja. Według oryginalnej instrukcji należy użyć 1 patyka, który 'na wylot' przebije stracha. Raz - jest to wielce brutalne rozwiązanie, dwa - patyki od szaszłyków są cieńsze, pod ręką i mają ostre zakończenie, dzięki czemu łatwo 'wchodzą' w ciało stracha. Tak wykonane ręce można też zawsze zdemontować, gdybyście chcieli np wymienić ubranko strachowi. Mocowanie ciepłym klejem również w książce nie było wymienione, ale mając za sobą produkcję kilku strachów, uznałam to rozwiązanie za praktyczniejsze niż mocowanie nićmi (gałązki nie przesuwają się).

ETAP III - SPODNIE
Spodnie stracha szyje się podobnie jak spodnie królika. W zasadzie to mix pomiędzy króliczą sukienką a spodenkami. :). Skupcie się, bo tu trochę skomplikowanych zabiegów jest.

KROK 1:
Szablon spodni składa się z kilku elementów - najważniejsze są jednak części z których powstaną "ogrodniczki". 


Szablon spodni łączymy w punktach A i B (Zgodność grup krwi konieczna, więc A łączy się z A, natomiast B łączy się z B).
Dopiero wówczas odrysowujemy go na podwójnie złożonej tkaninie (prawe strony do środka). 
UWAGA: flamaster na zdjęciu jest magiczny - znika po jakimś czasie, w przeciwieństwie do niemagicznych flamastrów, które znikać nie umieją (trochę jak czarodzieje i mugole :))

KROK 2:
Zszywamy TYLKO górne krawędzie do kroku


KROK 3:
Odcinamy zapas tkaniny przy górnych krawędziach, zostawiając ok 5 mm materiału od szwu. W dolnej krawędzi odcinamy zapas po linii szablonu

KROK 4:
Rozkładamy tkaninę, tak by szwy pojawiły się na środku wykroju. Dzięki temu zabiegowi uzyskamy nogawki :))

KROK 5:
Spinamy nogawki szpilkami, bądź fastrygujemy. W pierwszej kolejności dopasowujemy tkaninę w kroku, dopiero później nogawki. Sugeruję też by zacząć szycie od kroku - czasem tkanina się rozciąga w trakcie szycia, albo nieznacznie się przesuwa - zaczynając za każdym razem od kroku mamy duże szanse na niemal idealne połączenie elementów .

KROK 6:
Ogrodniczki nie mogą istnieć bez tzw karczka i szelek :). Do wykonania szelek nie jest wymagany szczególny szablon. Wystarczy przygotować 2 paski o wymiarach 3x18 cm. Każdy składamy wzdłuż na pół zszywamy górną i boczną krawędź, a następnie wywijamy na prawą stronę. Karczek odrysowujemy na podwójnie złożonej tkaninie, zszywamy boki i również wywijamy.




Szelki najlepiej przyszyć od razu do karczka - tak sugeruje autorka Tildy. Ja dodatkowo dodaję guziczki na szelki (zszywam razem z karczkiem)

KROK 7:
Łączymy karczek ze spodniami: przód spodni po prawej stronie, a na to karczek z przyszytymi szelkami - również prawa strona, ale przód karczka z naszytymi szelkami. Patrz zdjęcie powyżej w dolnym roku.

KROK 8: 
Przyszywając karczek do spodni ok 5 mm od krawędzi elementów automatycznie wyznaczymy wielkość podwinięcia. Przeszywamy po całej szerokości spodni, dzięki czemu ukryjemy poszarpane krawędzie tkaniny.


Z kolei nogawki wywijamy lewą stronę na wierzch spodni i 'maskujemy koronką :). Obawiam się, że to robótka ręczna.

Po wszystkich zabiegach spodnie powinny wyglądać mniej więcej tak: 



ETAP IV - WYKOŃCZENIE

Nie wiem jak Wy, ale mnie już słów brakuje... ortografia to tortura!

KROK 1: 
Zaszewki. Autorka Tildy zaleca szycie zaszewek już po naciągnięciu gatek na stracha. Mnie babcia uczyła, że szyjąc na obiekcie - można niechcący zszyć mu mózg, co być może wiele tłumaczy - jak choćby głupotę strachów, co niekoniecznie jest winą stosowania słomy jako uniwersalnego wypychacza.  Nie ukrywam, że za pierwszym razem, chyba nawet drugim stosowałam się do wytycznych autorki, jednak wyszłam z założenia, że bardziej trwałe będzie szycie maszynowe.


Owszem, spodni wyszczuplonych zaszewkami (2 z tyłu i 2 z przodu w tych samych odległościach od środka spodni) nie będzie łatwo na stracha nałożyć - ale tylko z pozoru. W końcu to nie kot czy pies, nie trzeba czekać, aż schudnie - można ścisnąć go w 'pasie' i z użyciem niewielkiej siły, spodnie naciągnąć. Takie rozwiązanie gwarantuje nierozpadalność portek. Oczywiście zachodzi ryzyko niewłaściwego dopasowania do talii, przez co strach może popaść w znaczne kompleksy. Uszyjecie mu towarzysza i będzie miał komu się żalić :).

KROK 2:
Kapelusz. Jakieś sztywniejsze płótno czy juta najlepiej będą się do tego celu nadawać. Standardowo - odrysowujemy szablon na podwójnie złożonej tkaninie, zszywamy, usuwamy nadmiar materiału w odstępie ok 5mm od szwu i wywijamy na prawą stronę.




KROK 3:
Czupryna. Dopadacie jakiegoś krzaka, najlepiej bez kolców, chyba że strach ma być prezentem dla koleżanki, która Wam forsy nie oddała. I znów lekko wypięłam się na sugestie tildowej projektantki, która fryzurę doradzała nićmi na stałe z głową stracha połączyć. Ale, że w trakcie tego zabiegu co rusz jakiś badyle mi uciekały, albo nitka się plątała - to poszłam na łatwiznę i zastosowałam ciepły klej. Prócz badylków dorzuciłam jeszcze naturalny sznurek. A co tam :))

KROK 4:
Szalik. Sprawa jest prosta. Pasek o wymiarach 4x20 cm składamy wzdłuż dłuższej krawędzi, prawą stroną do środka. Zszywamy 2 boki - krótki i długi, a następnie wywijamy prawą stroną na wierzch. Krawędzie otworu zawijamy do środka i przeszywamy. 

KROK 5:
Twarz. Mimo, że słowo 'strach' zdaje się mieć męski wydźwięk i gdybyśmy mieli francuskie przedrostki, to zapewne należałoby użyć "le" przed rzeczownikiem, to jednak zaleca się potraktowanie tego osobnika nieznaczną 'tapetą' . Róż na policzki, farba np do tkanin na oczy i nos. Jeszcze jakąś brązową suchą pastelą kapelusz można potraktować, coby nadać strachowi odrobine zaniedbany wygląd. 

WAŻNE. Przygotowane zgodnie z powyższą instrukcją strachy można traktować jak lalkę i przygotować zapas garderoby - w końcu nic nie stoi na przeszkodzie by w zależności od np pory roku, zmieniać ubranie.



Jak pisałam wcześniej - dodaję zawsze jakieś własne elementy - w tym przypadku  uznałam, że pasować będą słonecznikowe guziki. No i jakaś biedronka się przyplątała. Z lenistwa zastosowałam gotową różyczkę, zamiast wykonać takową wg instrukcji Tone Finnanger. 

Nikt nie jest doskonały.


* Jeśli planujecie postawić stracha na świeżym powietrzu z nieograniczonym dostępem do deszczówki, radzę zaopatrzyć go w parasol;>

piątek, 26 kwietnia 2013

Filcowy zawrót głowy: jak zrobić breloczki?

To nie tak, że jestem ślepa na otaczający mnie świat. Po prostu ciężko mi go dostrzec, patrząc jednocześnie pod nogi. A patrzenie pod nogi wydaje się logicznym posunięciem, jeśli nie chce się wpaść w dołek, wdepnąć w psią kupę, czy choćby potknąć. Oczywiście zachodzi ryzyko trafienia na ścianę - w sumie to nie wiem co gorsze... Dlatego też filcowy zawrót głowy trafił mnie stosunkowo późno. W autobusie zaatakowały mnie filcowe torebki, w sklepach - filcowe podkładki, etui na komórki, korale itd.
Te 10 lat temu kiedy kupowałam w Ikei podkładki pod krzesła, nawet nie przyszłoby mi do głowy, że mogę sobie z nich wykonać naszyjnik. Co swoją drogą jest niegłupim pomysłem na pozbycie się filcowych podkładek zakupionych 10 lat temu w Ikei, do podklejenia krzeseł, które zmieniłam po kilku miesiącach, w związku ze zmianą wizji aranżacji kuchni. Było się młodym, niezdecydowanym i nieuczulonym na remonty...
W każdym razie filc jest wszędzie! Można by bez przesady rzec, że zaczyna wychodzić już uszami i co ciekawsze wyszła też książka. Wyszła zarówno autorom (Joanna Tołłoczko i Piotr Syndoman), jak i wydawnictwu wyszła z magazynu i jakimś trafem weszła w skład mojej kolekcji książek poświęconych rękodziełu. 
Panie i Panowie (tych panów tak z rozpędu dodałam, bo wątpię by jakiś się tu przyplątał). Prezentuję Filcowy zawrót głowy, nieistniejącego już wydawnictwa Buchmann - książkę, którą z czystym sumieniem mogę polecić, bo pomysły prezentuje ciekawe, niedrogie w realizacji i proste w wykonaniu oraz co ważniejsze z czytelną instrukcją obsługi. 

Różniaste filcusie uśmiechały się do mnie z zamieszczonych w książce fotografii, wiec zdecydowałam się na zakup owego włókienniczego wyrobu. Swoją drogą, czy to tylko ja, czy ten przeklęty materiał jest nadzwyczaj drogi? Szczególnie w stosunku co do normalnych tkanin. A przecież to nic innego, jak sprasowane kłaki. Wystarczy taki Filon i dziennie z jego sierści dałoby radę 1 mb takiego filcu zrobić i to w naturalnym kolorze ecru. Ok, podejrzewam, że z uzyskaniem mniej naturalnych kolorów może być problem - w końcu ile kotów, psów czy owiec da się przefarbować na ... powiedzmy różowo? I to jeszcze bez angażowania Animalsów...
Ale wróćmy do tematu. Postanowiłam spróbować i jako pierwsze filcowe zadanie zdecydowałam się wykonać zwierzątka. Śmieszne maleństwa, które można wykorzystać na wiele sposobów np jako:
- breloczki
- zawieszki do telefonów, kluczy, torebek itp.
- ozdoba karuzeli dla niemowląt
- zabawki do zabawy dla maluchów
- ozdoba białych spodni :)
- inne z nazwy niewymienione, co nie znaczy, że nie wykonalne
Filc posiada kilka niezwykłych atutów. Między innymi jest wyjątkowo tolerancyjny i odporny na braki w zakresie umiejętności szycia. Można oczywiście zszywać ten materiał na maszynie, ale w przeciwieństwie do Frankensteina, zdecydowanie lepiej prezentuje się z widocznymi szwami. :)

Ja w trakcie pracy nie trzymałam się sztywno porad Pani Joanny. Zamiast filcowych oczu dodałam popularne ostatnio ruchome oczka. Zrobiłam również eksperyment ze skrzydłami sówki, tzn przymocowałam je z pomocą koralików, dzięki czemu ptaszysko może nimi ruszać (jeśli zechce oczywiście). Uznałam też, że koń bez dyndającego ogona wygląda łyso, to mu takowy dorobiłam. 
Na koniec jedna niezwykle ważna informacja - resztek filcu, nawet tych strasznie drobnych nie wyrzucamy... Wkrótce wyjaśnię dlaczego :)

ps. Pewnie przyda Wam się kilka szablonów, nic jednak nie stoi na przeszkodzie byście swoje własne wzory wykorzystali :)
Szablon z książki "Filcowy zawrót głowy"
 

niedziela, 17 marca 2013

TILDA: Jak uszyć misia z łatką?

Oryginalny opis z instrukcją wykonania miśka z łatką znajdziecie w książce wydawnictwa Buchamann Przytulne dekoracje. Mieszkają tu również inne zwierzaki - zbliżone kształtem i techniką szycia - jak psiak albo kot. Ich szablony zamieszczę już wkrótce. Dziś jednak skupimy się na MISIU :)

Uprzedzę nieco fakty i na wstępie zaznaczę - nie przepisałam tu fragmentu książki. Wykorzystałam szablon i główne założenia, ale po pierwszym uszytym zgodnie z instrukcją Tone zwierzaku, dokonałam pewnych modyfikacji, głównie z chęcią 'ułatwienia' sobie życia i szukania prostszych rozwiązań. Nie sądzę jednak by to czyniło misa mniej Tildowego;>

Do wykonania misia przydadzą się Wam:
- tkanina na ciało (len o gęstym splocie, albo bawełna)
- wypełniacz (jak na poduszki)
- skrawki tkanin na łatki - niewielkie ok 2x2 cm
- 4 guziki
- mulina w 2 kolorach   
i oczywiście szablon ;>  

KROK 1:
Na podwójnie złożonym materiale - tkanina na ciało - (prawa strona do środka) rysujemy:
- 1x tułów
- 1x głowa
- 2x noga
- 2x ręka
- 2x ucho 
Podpowiedź:
Koniecznie zwróćcie uwagę na ułożenie elementów na tkaninie, która posiada fakturę lub wzór. Szczególnie ważne jest to w przypadku rąk i nóg. Np gdy tkanina jest w prążki nieuwaga może doprowadzić , że jedna ręka bądź noga będzie paski miała w poziomie, a druga w pionie :)
UWAGA: Na szablonie krzyżykami zostały zaznaczone miejsca rozcięcia, którędy zgodnie z sugestią Tone należy wypełniać kończyny. Chodzi o to, by w przypadku szycia maszynowego, nie zostawiać otworu na krawędzi części ciała, ale zrobić go w miejscu, które później zakryją guziki. A i owszem - efekt jest wyśmienity, jednak wszystko zależy od użytej tkaniny i dla 'pierwszaka' może być trudny do osiągnięcia. Otwór w miejscu krzyżyka jest bowiem stosunkowo mały (ok 1x1 cm), więc wprowadzanie tą drogą wypełnienia musi być ostrożne i delikatne, by nie dopuścić do prucia się tkaniny. Dlatego też w dalszej instrukcji proponuję zastosować inną technikę.

KROK 2:
Zszywamy ze sobą krawędzie wszystkich elementów ciała, prócz miejsc zaznaczonych na szablonie linią przerywaną. Dla osób szyjących misia po raz pierwszy proponuję pozostawić niezszyte krawędzie nóg i rąk na długości 2-3 cm, ze strony, która po wywróceniu na prawą stronę, będzie widoczna tylko z tyłu (patrz zaznaczenia na obrazku).
 

KROK 3:
Odcinamy nadmiar tkaniny, pamiętając by zostawić zapas przy niezszytych krawędziach. Wywijamy wszystko na prawą stronę.
Ze szczególną ostrożnością należy odcinać zapas na czubku głowy, tu bowiem trzeba będzie odrobinę się nagimnastykować. Ja, dla bezpieczeństwa - operację na głowie zostawiłam - na koniec, wycinając najpierw pozostałe elementy.

KROK 4:
Dla potrzeb instruktażowych, powiększyłam głowę  by pokazać jak należy ją zszyć by uzyskać odpowiedni kształt. To nie znaczy, że wielkość z szablonu będzie niemożliwa do złożenia - wymaga tylko więcej precyzji.
Usuwamy nadmiar tkaniny
Łączymy czubek głowy
Zszywamy krawędzie
KROK 5:
Nadajemy misiowy kształt :). Części ciała uzupełniamy wypełniaczem - jak zwykle z wyczuciem. Zabawka ma służyć do przytulania, nie podpierania drzwi;>. Uszy są stosunkowo małe, wypełniacza dodajemy bardzo mało, tylko by nadać im przestrzenny kształt. Otwory zszywamy - im bardziej niewidoczny ścieg, tym lepiej.

KROK 6:
Łączymy wszystkie elementy. I tu kolejna UWAGA. Oryginalnie dłonie i nogi połączone są nicią od razu z guzikami, co widać na załączonym obrazku. Wygląda niezwykle prosto. Nie zawsze takie jest. Bez wprawy może się zdarzyć, że kończyny będą na rożnych wysokościach :)). Początkującym doradzam przyszyć (najlepiej muliną) kończyny do tułowia. Wystarczy przeszyć 2-3 razy, dzięki czemu miś będzie mógł 'się poruszać'.
Guziki można przyszyć do złożonego już ciała, tylko jako element dekoracyjny. Uszy należy zamocować wzdłuż szwów na czubku głowy.

KROK 7:
Wykańczamy - nie dosłownie - zabawkę, wyszywając nosek, jedno oko (drugie zaznaczamy kredką, bądź farbą), oraz wyszywając 'pazurki'. Dodajemy łatki, które również mocujemy ręcznie.

Tak właśnie prezentuje się przepis na 30 cm misia :). Niejadek, cichy, dostępny zawsze gdy tego potrzebujemy - ideał :))

Kilka przydatnych tipów:
- Jeśli planujecie wykonać misia bez dodatkowego szycia mu garderoby, warto zrobić go z dekoracyjnej tkaniny, będzie wówczas się ładnie prezentował. Jeśli jednak ma brać udział w obiadkach z lalkami, warto zaopatrzyć go w sweterek i spodenki (by nie gorszył towarzystwa). W tym przypadku możecie zrobić ciałko z jakiś resztek tkanin, starych spodni czy co tam macie pod ręką. Łatkę wówczas przyszywacie na twarzy i nogach (szablony i instrukcja szycia misiowych ubranek - wkrótce)
- Wkrótce zamieszczę szablony pozostałych zwierzaków, których wykonanie jest bardzo zbliżone do wykonania misia - mowa o psie i kocie.

Standardowo - jeśli potrzebujecie dodatkowych wyjaśnień - piszcie w komentarzu.

środa, 6 marca 2013

TILDA: Jak zrobić królika? Część II - spodnie

Świeżo wykonany królik - patrz wcześniejszy post - choć daje nam powody do dumy, to nie można ukryć - jest nagi;). Nie tylko niezbyt elegancko prezentowałby się na świątecznym stole, to jeszcze mógłby stać się przyczyną rodzinnych waśni i co gorsze - niezdrowego zainteresowania co poniektórych pociech. Szczególnie niebezpieczne mogłoby to być w towarzystwie maluchów będących wciąż na etapie "A dlaczego?"

Nie ma więc co zwlekać - królika trzeba ubrać - byle szybko. Króliki z serii Tilda mają dwuczęściowe wdzianka - spodenki i coś na kształt fartuszka/sukienki. Wśród przykładów znajdujących się w książkach, najczęściej są to ubiory wykonane z tej samej tkaniny, wykończone wyszywanymi motywami z dodatkami w postaci tasiemek czy guzików. Wszystko oczywiście pięknie się prezentuje, ale ...

Kto powiedział, że wszystko musi wyglądać jak pokazano na obrazku? Czasem wygrywa zdrowy rozsądek, który każe zapoznać się z zawartością tkaninowych resztek. Przydaje się również koszula męża w drobną krateczkę, ale o tym kiedy indziej.

Mój pierwszy tildowy królik był zrobiony zgodnie z wytycznymi - o tyle każdy kolejny trochę odstępował od normy. Miałam też okazję wprowadzić nieco własnych ułatwień dotyczących samej metody szycia. 
Do wykonania spodenek przyda nam się szablon:
KROK 1:
'Przenosimy' szablon na podwójnie złożoną tkaninę (prawe strony do środka) - nada się bawełna bądź miękki len. 

KROK 2:
Zgodnie z instrukcją Tone, powinniśmy teraz wyciąć spodnie, a następnie je zszyć. Wierzcie mi - testowałam to rozwiązanie - krew mnie zalewała, bo kawałki się rozjeżdżały i musiałam sporo się na fastrygować. Zdecydowałam więc przy następnej okazji postąpić zupełnie odwrotnie. Pomysł - moim zdaniem - trafiony.
Nie wycinamy spodni! Szyjemy po linii szablonu, ale tylko do rozkroku. Dopiero wówczas wycinamy spodnie - część górną (powyżej kroku) usuwamy nadmiar tkaniny pozostawiając 3-5 mm od szwu. Natomiast dolną część tniemy po linii szablonu, uważając by przy kroku nie przeciąć szwów.
KROK 3:
Rozkładamy spodnie tak, by wyżej omówione szwy przylegały do siebie. Dzięki temu otrzymamy nogawki :). 

Spinamy nogawki szpilkami jak na zdjęciu. 

UWAGA! Tu będzie potrzebna odrobina precyzji. Bez względu na to, czy będziecie szyć na maszynie, czy w ręku - przesunięcie tkaniny może spowodować, iż nogawki będą nierówne, albo po przewróceniu na prawą stronę widoczne będą marszczenia tuż przy szwach. A to niestety nie wygląda ładnie.

KROK 4:
Jeśli nie macie wprawy w szyciu ze szpilkami (usuwamy je w trakcie szycia), to radzę zafastrygować nogawki jakieś 7 mm od krawędzi. Staramy się zszyć materiał w odległości max 5mm od krawędzi.
Operacja na spodenkach powinna zakończyć się bezboleśnie i mniej więcej tak:
KROK 5:
Za wykończenie spodni zabieramy się dopiero, gdy ciało królika zostało złożone 'do kupy'. Nigdy bowiem nie wiadomo czy nie machnęliśmy się w którymś miejscu. To ostatni moment by nanieść ewentualne poprawki. Szczególnie jeśli chodzi o długość nogawek. Jeśli wyszły za krótkie, bądź nie do końca równe, można ukryć taki mankament doszywając ozdobną lamówkę. Jeśli nie widzicie konieczności wprowadzania zmian, wystarczy nogawki podwinąć i przyszyć. 
Drobna uwaga - to nie są spodnie, w których będzie wybierać się na imprezie u kumpeli, by zrobić wrażenie na jej ... mężu;>. To jest zabawka, więc szkoda czasu na 'niewidzialne' ściegi czy obszywanie owerlokiem. Chyba, że jest to niezbędne do Waszej koncepcji. Ja dla przykładu lubię gdy szwy są widoczne i często tak wykańczam ubranka zabawek. 

Co się zaś tyczy paska - szkoły są dwie :). Tone, w swoich książkach, zaznaczyła by wykonać zakładki i wówczas przyszyć spodnie do królika. Nie wiem jak w Norwegii, ale u mnie kurz jest ciągłym bywalcem, a całego królika wolę nie poddawać zabiegom czyszczącym. Stąd ubranka robię tak, by bez konieczności prucia, móc je zdjąć.
Można to osiągnąć robiąc niewielki zakład, a następnie wciagając w niego sznurek, bądź - jak w tym przypadku - mulinę. 

Jeśli pominąć wszystkie moje dygresje uszycie spodenek zajmie jakieś 20 minut :). W efekcie otrzymamy królika nie łamiącego prawa, bo w gaciach :))

 







Obserwatorzy

Prawy do lewego

Prawych uprasza się o korzystanie z zamieszczonych treści i zdjęć zgodnie z przepisami świata tego, sumieniem i społeczną moralnością. Znaczy, że można zapożyczyć w/w z mojego bloga tylko do celów niekomercyjnych i każdorazowo odsyłając do źródła. Jednocześnie uświadamiam, iż skany szablonów są moją własnością, jednak niektóre treści na nich się znajdujące - nie. Informuję o tym szczerze. Nie ponoszę odpowiedzialności za niewłaściwe wykorzystanie materiałów.

Obserwatorze! Nie bądź statystyczną cyferką na blogowym liczniku. Jeśli jesteś tu po raz pierwszy - napisz coś o sobie. ('Coś' to też 'coś', ale niekoniecznie o to mi chodziło;).