wtorek, 5 stycznia 2016

Recenzja: Inspirujące mandale i złote myśli Valentiny Harper

Witam wszystkich serdecznie po dłuższej przerwie: panie, panów oraz nieliczną młodzież :).

Witam, chociaż nie z zachwytem, poświąteczną Nadwagę i nieśmiało dopytuje, kiedy ma zamiar mnie opuścić  i dlaczego nie jutro. Witam Przymrozek, Czapki na uszach i ciepłe Rękawice. Ale już Korków na drodze i Nieogrzewanych Autobusów nie witam, z nadzieją, że się obrażą i znaczenie się ode mnie oddalą.

Przede wszystkim witam Nowy Rok 2016. Mam nadzieję, że będzie bardziej cierpliwy, wyrozumiały i przede wszystkim nie będzie pędził jak jego poprzednik rok 2015, bo nawet cześć mojej garderoby nie wyrobiła się 'na zakrętach' i do dziś ma status ZAGUBIONA. 
Notabene poszukuję skarpetek bez pary - tzn, nie takich co nie parują, tylko takich co są bezgranicznie samotne i brakuje im partnera. Zgubiły się w roku pańskim 2015, jak wiadomo podczas procesu oczyszczania na etapie pomiędzy praniem a zbieraniem z suszarki.  Za jedną z nich szczególnie tęsknie - szara, rozmiar 39-42 ze Snoopym i napisem Friday. Jak ktoś ma na zbyciu jedną sztukę, to proszę o kontakt na priva ;).

Przejdźmy jednak do rzeczy. Zaprosiłam Was tutaj by przybliżyć 2 najnowsze kolorowanki, które wyszły spod - może nie pióra, ale markera Valentiny Harper: Inspirujące mandale i Inspirujące złote myśli

http://decomade.pl/produkt/2139-inspirujace-mandalehttp://decomade.pl/produkt/2246-inspirujace-zlote-mysli


Jak pozostałe zeszyty, tak i te na rynek polski wprowadziło wydawnictwo Amber, za co ludziom w nim pracującym ogromnie dziękuję :). 

Prace mrs. Harper nie są może tak fantastyczne jak Johanny Basford, ale nie mniej fantazyjne. Z  prostych elementów - kropek, kresek i półksiężyców Valentina buduje złożone grafiki przedstawiające - zwierzęta leśne i domowe, kwiaty i ptaszki. W wersji czarno-białej może nie zachwycają, ale pokolorowane - potrafią zwalić z nóg.

W każdej kolorowance Valentiny na wstępie możemy zobaczyć przykładowe jej prace pokolorowane  przez inną ilustratorkę Marie Browning. Na kilku stronach Marie dzieli się swoim doświadczeniem w łączeniu kolorów oraz pokazuje efekt zastosowania różnych materiałów plastycznych (kredek, farb czy markerów). Dla osób początkujących to przydatny dodatek, dla tych bardziej obytych w świecie rysowania - ciekawa inspiracja.


Za kolorowanie tych właśnie zeszytów wzięłam się w okresie świątecznym, dlatego na pierwszy rzut poszły mandale - nie mogłam się powstrzymać, stąd pierwsza 'skończyła' w choinkowych kolorach :).



Na pierwszym rysunku widzicie jeszcze niepokolorowane elementy - jak pisałam wcześniej - w wersji czarno-białej nie zachwycają. Ale jak już całość pokryjemy kolorem... Z końcowego efektu jestem zadowolona, chociaż muszę przyznać, że nie miałam jakiegoś konkretnego pomysłu na ten obrazek. Zależało mi na zastosowaniu konkretnej gamy kolorów. Próbowałam więc różnych narzędzi, które miałam pod ręką, ale w interesujących mnie barwach. Wykorzystałam kredki akwarelowe Koh i Noora, zielone flamastry pędzelkowe i brokatowe żelpeny.

To jest właśnie fascynujące w kolorowaniu obrazów niekoniecznie odwzorowujących naturalne zjawiska. Nie ma takiej wewnętrznej obawy, że pokolorowane przez nas drzewo nie będzie wyglądać jak drzewo, że źle - w naszej opinii - dobierzemy kolory. Ciekawe, że najgorszym krytykiem zazwyczaj jesteśmy dla siebie sami;>.


W każdym razie takie kwestie nie pojawiają się przy kolorowankach Valentiny Harper - tu liście mogą być fioletowe a kwiaty czarne - jeśli mamy tylko na to ochotę.

Największą jednak zaletą kolorowania Inspirujących mandali, ale również Inspirujących złotych myśli jest niewielka ilość czasu, jaką trzeba poświęcić by pokolorować cały obrazek. Wzory nie są jakoś specjalnie rozbudowane, więc nie powinniście mieć problemu ze znalezieniem wolnej chwili na randkę z kredkami i jednocześnie cieszyć się końcowym efektem na jej koniec :).

Polecam obie kolorowanki szczególnie osobom, które nie mają zbyt dużo wolnego czasu, albo nie mają cierpliwości by jeden obrazek kolorować w turach przez kilka dni czy tygodni.
Większość mandali, jak również propozycji z IZM bardzo szybko się koloruje.




Mnie praca nad 'Nadzieją' zajęła raptem 45 min (+ przerwy na robienie fotek;) . Przy okazji testowałam wykręcane kredki firmy Crayola, ale o nich napiszę w odrębnym poście. A jak by tego było mało, to zakochałam się w kredce Magic Tropical firmy Koh i noor - taka tęcza zamknięta w graficie :)

Inspirujące złote myśli, to moim zdaniem perełka wśród kolorowanek. Teksty, które pewnie nie raz się słyszało, które na każdego wywierały inny wpływ - mnie np irytowały i wzbudzały agresję;> - dzięki graficznym uzupełnieniom przekazują pozytywną energię. Kolorując słowa i poszczególne ozdobne elementy zastanawiałam się nad ich znaczeniem, sensem a raczej czy można jakiś sens z nich wynieść i zastosować we własnym życiu.



W szczególności do gustu przypadła mi strona z pędzlami do pokolorowania i słowami "Niektórzy szczęścia szukają, inni je tworzą". Jest w tym wiele prawdy - ja zawsze jestem szczęśliwa gdy coś tworzę... za wyjątkiem pierogów - ich tworzenie przyprawia mnie o ból nadgarstków i bajzel w kuchni;>.


No i po raz pierwszy przyszło mi kolorować pędzle. Zazwyczaj to ich używa się do malowania :). Bardzo przyjemnie mi się je kolorowało.

Jeśli do czegokolwiek można mieć zastrzeżenia, to niestety grubość papieru. Przy stosowaniu dodatkowego efektu kredek akwarelowych, kartka marszczy się, a zbyt duża ilość wody z pędzla może powodować przemoknięcie tych z pod spodu. Stosowanie większości flamastrów czy cienkopisów niestety kończy się odbiciami po przeciwnej stronie.



We wszystkich kolorowankach Valntiny jej prace znajdziemy na jednej stronie, a na ich odwrocie - aforyzmy. Ja osobiście nie przekonałam się do tego by wyrywać masowo kartki (UWAGA - jest perforacja, więc ładnie się odrywają, co jest jednak plusem) i komuś je przekazywać. Może gdyby kartka była grubsza.... 

Te drobne mankamenty nie sprawią, że zaprzestanę kolorowania wzorów Valentiny. Mam tylko nadzieję, że artystka nie spocznie na laurach i będzie tworzyć kolejne zeszyty. Czekam na jakieś wodne motywy, a na razie będę się cieszyć tym co mam pod ręką czego i Wam życzę

6 komentarzy:

  1. Ach, jakie to wszystko kuszące:))Kupiłam sobie jedną kolorowankę na próbę i doskonałe do tego kredki a teraz od wielu, wielu dni koloruję pierwszy obrazek:)) w takim tempie taka jedna książka wystarczy mi na kilka lat:) ale muszę przyznać, że kolorowanie odpręża:))
    W każdym razie mimo, że kusi na razie nie kupuję kolejnej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z ciekawości - jaką sobie wybrałaś?

      Usuń
  2. Tak sobie oglądam Twoje kolorowanki i coraz bardziej mnie one kuszą :) I chyba się w końcu skuszę. Tylko pozostaje pytanie na którą. Może coś podpowiesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doprawdy trudno coś doradzić - na naszym rynku i tak jest ich niewiele, w porównaniu z ofertą zagraniczną, ale i tak trudno coś wybrać.
      Ale powiem tak. Na początek weź coś co szybko pozwoli Ci się cieszyć efektem, czyli niezbyt skomplikowane grafiki. Nie ma nic bardziej frustrującego dla pierwszej przygody z kolorowanką niż 'babranie' się z nią przez 2 tygodnie (na to przyjdzie czas i wówczas sprawi Ci frajdę).

      Tu proponowałabym właśnie kolorowanki Valentiny Harper Kwiaty, Mandale, albo właśnie złote myśli, ewentualnie inne wydania mandali lub tatuaży. Grafiki są piękne, ale ich kolorowanie nie jest czasochłonne - zawsze znajdziesz czas by je pokolorować.

      Jak już to Ci się znudzi i uznasz, że chcesz spróbować czegoś bardziej ciekawszego i zaawansowanego, to na początek proponuję Inwazję bazgrołów - przede wszystkim jest zabawna, ale też jest wykonana na grubszym papierze i kolorowanie w niej to czysta przyjemność. Potem sama będziesz w stanie ocenić kolorowanki :)) Powodzenia i przede wszystkim dobrej zabawy i psychicznego wypoczynku Ci życzę :)

      Usuń
  3. Próbowałam kolorować, ale zwyczajnie nie mam cierpliwości, bo śpieszno mi do efektu końcowego. Tobie wychodzi to genialnie i opowiadasz o tym z taką zarażającą przyjemnością :) Nie wiem jak wygląda kwestia praw autorskich, ale naprawdę uważam, że możesz sprzedawać swoje gotowe prace jako grafiki/obrazki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Diano za uznanie :). Kwestia praw autorskich wygląda tak, że nie można sprzedawać pokolorowanych cudzych prac. Inna sprawa, że gdyby można było to robić, to wierz mi znalazłoby się więcej ładniejszych prac. :)

      Usuń

Obserwatorzy

Prawy do lewego

Prawych uprasza się o korzystanie z zamieszczonych treści i zdjęć zgodnie z przepisami świata tego, sumieniem i społeczną moralnością. Znaczy, że można zapożyczyć w/w z mojego bloga tylko do celów niekomercyjnych i każdorazowo odsyłając do źródła. Jednocześnie uświadamiam, iż skany szablonów są moją własnością, jednak niektóre treści na nich się znajdujące - nie. Informuję o tym szczerze. Nie ponoszę odpowiedzialności za niewłaściwe wykorzystanie materiałów.

Obserwatorze! Nie bądź statystyczną cyferką na blogowym liczniku. Jeśli jesteś tu po raz pierwszy - napisz coś o sobie. ('Coś' to też 'coś', ale niekoniecznie o to mi chodziło;).