poniedziałek, 13 maja 2013

Szeflera i niezwykle prawdopodobna śmierć webowa.

Kojarzycie taki tekst: Niewie­dza to błogosławieństwo... Zgadzam się, jeśli chodzi o wiadomości z kraju i świata, info dotyczące koloru majtek Lady Gagi czy składu surowcowego parówek delikatesowych. W wielu innych sytuacjach niewiedza przyprawia mnie o ból głowy, czuję się bezsilna i jednocześnie wściekła, że muszę prosić o pomoc kogoś, kto wiedzę posiada. Najczęściej dotyczy to ... informatyków

W dzisiejszych czasach posiadanie takowego w drzewie genealogicznym jest niezwykle rozsądne a nawet pożądane. Nie ma nic gorszego, niż brak dostępu do sieci i konieczność przekazania najlepszego przyjaciela (czytaj lapek/pececik) do jakiegoś bezdusznego serwisu, w łapy technika, który gdzieś ma, ile czasu szukaliście wymarzonej tapety;>. Z drugiej strony, nawet posiadanie w rodzinie informatyka, często na niewiele się zdaje - do Waszego umierającego komputera przybędzie również szybko co karetka pogotowia do  jeszcze żywego pacjenta. 
Dlatego też mój młodszy braciszek uznał kiedyś, że prościej będzie nauczyć mnie kilku sztuczek. Pomyślał pewnie, że przestanę mu cztery litery zawracać, a on nie będzie musiał osobiście ratować mnie z opresji.  UWAGA - napisałam sztuczek, bo pewnej wiedzy nie da się przekazać, szczególnie w kilka minut i przez telefon. I przyznać muszę, że jeśli nie będę musiała pisać sprawdzianu z nabytych umiejętności, to zdołam np postawić na nowo system. Mając niezbędne dane - może zrobić to każdy, kto posiada zdolności małpy, sprowadzające się do zrobienia krok po kroku wypisanych na kartce czynności.

To nie znaczy, że lubię sama grzebać w kompie. Zawsze boję się, że coś pokićkam i z wstydem będę musiała udać się do serwisu, gdzie usłyszę kilka niezwykle trafnych uwag na temat wyższości małpy nad człowiekiem, szczególnie kobietą.

Ale nie mam też wyboru. Brat odszedł do miejsca gdzie netu jeszcze nie dociągnięto, a mój lapek prócz czkawki, dostaje zadyszki i zawiesza się kilka razy dziennie. Przegląd dysku ujawnia nagromadzenie masy śmieci, ściągniętych między innymi w trakcie poszukiwań idealnej tapety :)

Nie mam wielkiego wyboru. Choremu lapkowi trzeba mózg sformatować i zdecydowałam się tę operacje przeprowadzić dziś wieczór. Jeśli w najbliższym czasie nie dam znaku życia, oznaczać to będzie, że pacjent zapadł w śpiączkę i w niedługim czasie zostanie przewieziony do specjalnego bloku operacyjnego, celem przeprowadzenia transplantacji. Mam nadzieję oczywiście, bo zawsze może też skończyć w kostnicy;>.

To tyle metafor na dziś :). Nim zniknę (mam nadzieję, że nie na dobre), przedstawiam Wam szeflerę, która wraz z ogrodowym strachem wg Tildy trafiła wczoraj do domu mojego taty. Wątpię, by jakoś szczególnie przejął się ich obecnością, liczę jednak na Basię, że zadba o nowych domowników :). 


A teraz pozwólcie, że się pożegnam:)). Jak powiedział bohater odgrywany przez Jima Carrey'a w filmie Truman Show  :

 Dzień dobry. 
A na wypadek gdybyśmy się już potem nie widzieli – także dobry wieczór i dobranoc

12 komentarzy:

  1. mam męża programistę, więc wem o czym mówisz. komfort, ze nie musze nikomu oddawac mojego lapka jest ogromny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miejmy nadzieję, że poradzisz sobie - i wrócisz szybko.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracam i do tego ze starym systemem ;(

      Usuń
  3. Jako żona informatyka potwierdzam, że taki bardzo się przydaje w domu. I ile już się od niego nauczyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zawsze sadziłam, że to trochę jak z szewcem i butami... ;)

      Usuń
  4. Wygłaszcz lapka, pogadaj z nim, niech wraca sprawny i gotowy do pracy :)
    I Ty melduj się szybciutko, żebym nie zdążyła zatęsknić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melduję się, choć lapkowa operacja została przesunięta na inny termin

      Usuń
  5. :D No tak, tapet, tysiące inspiracji, zdjęcia i wiele innych rzeczy :D
    Przydarzyło mi się całkiem niedawno całkowite padnięcie dysku, miałam łzy w oczach, ale na szczęście mój znajomy informatyk wszystko odzyskał :) Od tej pory co jakiś czas zrzucam wszystko na dysk zewnętrzny, ale i tak robię to stanowczo za rzadko :D
    Pozdrawiam i trzymam kciuki :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból. Już się nauczyłam i backup robię raz w miesiącu, właśnie na dysk zewnętrzny

      Usuń
  6. Ja mam z komputerem takie rewelacje czasami, że nawet znajomy, który się na tym całkiem dobrze zna, łapie się za głowę... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz mu, że od łapania za głowę komputer się nie naprawi :))

      Usuń

Obserwatorzy

Prawy do lewego

Prawych uprasza się o korzystanie z zamieszczonych treści i zdjęć zgodnie z przepisami świata tego, sumieniem i społeczną moralnością. Znaczy, że można zapożyczyć w/w z mojego bloga tylko do celów niekomercyjnych i każdorazowo odsyłając do źródła. Jednocześnie uświadamiam, iż skany szablonów są moją własnością, jednak niektóre treści na nich się znajdujące - nie. Informuję o tym szczerze. Nie ponoszę odpowiedzialności za niewłaściwe wykorzystanie materiałów.

Obserwatorze! Nie bądź statystyczną cyferką na blogowym liczniku. Jeśli jesteś tu po raz pierwszy - napisz coś o sobie. ('Coś' to też 'coś', ale niekoniecznie o to mi chodziło;).