piątek, 20 maja 2016

Śladem kolorowanek na Warszawskich Targach Książki

Właśnie rozpoczęły się Warszawskie Targi Książki na Stadionie Narodowym, które nie tylko postanowiłam nawiedzić, ale za cel obrałam przygotowanie mapy wydawców, którzy mają w swojej ofercie kolorowanki dla dorosłych. A są tacy, którzy popełnili ich wiele, ale i tacy, którzy mają ich na koncie sztuk 1. Oczywiście nie dam głowy, że wymieniłam każdego - nie wszyscy też się na targach wystawili (zabrakło Ambera i Vespera i Kaktusa ;( ). Wierzcie mi - wyprawa śladami kolorowanek na WTK i tak zajmie Wam cały dzień :).  Do czego gorąco Was namawiam.


Zaczęłam w przy wejściu głównym - hol H - jeszcze przed główną halą - tu znajduje się Mamania - wydawca Koloraży. Na dotychczasowych tytułach nie poprzestaną co bardzo mnie cieszy.


Jak tylko miniecie drzwi - nieco w rogu jest stoisko Art BookStore. Tu znajdziecie kilka obcojęzycznych kolorowanek w tym oryginalne Animalium i The Bicycle colouring book - ta ostatnia szczególnie mnie pozytwnie zaskoczyła - bardzo przyjemna grafika i bynajmniej nie do końca rowerowa tematyka. Album nie jest jednak tani, bo kosztuje ok 60 złotych. W rezultacie się nie skusiłam, ale jak patrzę na fotki to trochę żałuję...




Mijamy kolejne drzwi i na rogu trafiamy na wydawnictwo Sonia Draga - niby to nie ich tematyka, ale jak miniecie kasę, to na półce znajdziecie 2 nowe tytuły jeszcze pachnące drukarnią. Pani Aleksandra zdradziła mi, że w planach są kolejne kolorowanki, co mnie bardzo cieszy, bo wydane przez nich pozycje są bardzo dobre jakościowo - śnieżno-biały papier, grubszy, więc i cienkopisy sobie poradzą. Mandale są jednostronne i mają perforacje, natomiast W krainie fantazji ... co tu mówić - fantastyczna :)




Oczywiście teraz możecie zdecydować w którą pójść stronę, ale ja zdecydowanie zachęcam do zostawienia sobie Olesiejuka na sam koniec - jest sporo innych wydawców czasem nieznanych, dla których warto zarezerwować gotówkę (a propos - w tym roku dużo więcej stoisk umożliwia płatności kartą, niemniej jednak trzeba w portfelu mieć również realną walutę).

Zachęcam do odwiedzenia francuskiego stoiska HACHETTE. Tu trafiłam na kilka ciekawych pozycji, których nikt jeszcze u nas nie wydał - a warto wykorzystać teraz okazję niż później ściągać z zagranicy.




Oczywiście nie sposób przejść obojętnie obok Naszej księgarni - Tam czeka na Was seria Johanny Basford oraz kilka innych ciekawych propozycji. Macie zresztą niebywałą okazję by zajrzeć do wnętrza tych książek, które normalnie w księgarniach są ofoliowane. Chociaż muszę przyznać, że byłam mocno rozczarowana, bo niestety nie było żadnego stolika i możliwości pokolorowania czegokolwiek. Ale może to tylko tak w dzień branżowy i na weekend przygotują jakieś atrakcje?

Tuż obok znajdziecie małe stoisko Sweet Cherry Publishing Ltd . Mieli na wystawie jedną kolorowankę, której wcześniej nie widziałam



A kilka kroków dalej K.E.Liber. Jak zerkniecie na fotkę, to sami zauważycie - tego nosorożca nie trzeba oczywiście nikomu przedstawiać - i uprzedzając pytania - nie, nie jest na sprzedaż ;(. Za to już sama Animorphia owszem. Na stoisku nie zabrakło oczywiście książek do bazgrania i uzupełniania Keri Smith. Tylko od razu przestrzegam przed nową maskotką wydawnictwa. 'Ta książka Cię kocha' i może znienacka Cię przytulić.



Zanim pójdziecie dalej - robicie w tył zwrot i kierujcie się na stoisko Egmontu. Podziwiacie przez chwilę R2D2, który 'wyszedł' z książki, ale niedaleko za nim znajdziecie chociażby Fantastyczne miasta


Ameet to wydawca raczej pozycji dla dzieci, ale mają licencję na Gwiezdne Wojny, więc fanów filmu zapewne zainteresuje nowa kolorowanka. Ja zakochałam się w Yodzie :))


Burda, którą prywatnie uwielbiam za ich magazyny z wykrojami do szycia, może się pochwalić większa kolekcją kolorowanek. Na targach prezentują 2 nowości: Moda i Paryż - obie polskiej ilustratorki Anny Luboń. Zajrzałam na chwilę do środka i Wy też możecie :)




A do Zielonej Sowy zachodzimy po Królewnę Śnieżkę. A jeśli macie dzieci, to warto zerknąć na plakaty do kolorowani


Kolorowanek Buchmanna nie muszę przedstawiać. Ale jeśli nie mieliście z nimi do czynienia, to zachęcam do odwiedzenia stoiska.


Dochodzimy do ciągu małych wydawnictw, gdzie - zupełnie się tego nie spodziewając trafiłam na istną perełkę. Koniecznie zatrzymajcie się przy stoisku Zamku Królewskiego na Wawelu, gdzie możecie kupić (mam nadzieję, że jeszcze będą) ryciny do kolorowania formatu A4 - zielniki i malarstwo. Tego w Biedronce nie znajdziecie;>. Ja oczywiście sobie nie odpuściłam i nabyłam wszystkie 3 tytuły. 



Nieco dalej znajdziecie Wydawnictwo M-D-M, które wydaje postery do kolorowania Agnieszki Kubiszewskiej - Krawczyk. Zakochałam się w nowych zeszytach - Mandale i Litery już wkrótce będą również w decomade.pl. A na razie ci co tylko mogą, niech odwiedzają 146, gdzie będzie spotkanie z autorką oraz możliwość pokolorowania plakatów .





Wydawnictwo M oraz AWM mają w swojej ofercie pojedyncze tytuły - mam nadzieję, że sukces Kotów oraz Krainy baśni czy Łąki sprawi, że wydadzą kolejne.

I jak się wam podoba do tej pory? A to dopiero połowa! W tym momencie radziłabym doładować baterie - wystarczy minąć szklane drzwi by trafić do kawiarni. Dopiero potem ruszacie dalej i trafiacie na stoisko 12 i Avenu Mandarine. Uwielbiam ich produkty dla dzieci - są po prostu słodkie i trudno im się oprzeć, a do tego świetne jakościowo. Stoisko chociaż małe, to dostałam oczopląsu. Wzrok wyhamował dopiero na niewielkich bloczkach, które okazały się być zakładkami do książek do pokolorowania! Wzięłam 2 sztuki. Na stoisku są również produkty CLAIREFONTAINE i najnowsze 3 kolorowanki, które też musiałam mieć. 





Do Helionu możecie zajrzeć po Dziennik przyjaciółek i Koty dziwaki

A kilka kroków dalej znajduje się Pascala i ich serię kolorowanek w tym najnowsze Kot kreatywny i Pies wierny. A przy okazji - szykujcie się w czerwcu na Sowy kreatywne! Ja już nie mogę się doczekać.

http://decomade.pl/produkt/2707-kot-kreatywny http://decomade.pl/produkt/2708-pies-wierny

Na stoisku MUZY znajdziecie kolorowankę Gra o tron oraz Połącz kropki Nniesamowite miejsca

Platon, chociaż jest dystrybutorem, a nie wydawcą odwiedziłam w zasadzie dlatego, że gdzieś w tle przemknęło mi logo TOP Model - liczyłam, że może prócz książek będą również kredki. Kredek nie znalazłam, ale za to trafiły mi się piórniki do kolorowania.


Na stoisku SQN znajdziecie kolorowankę z logiem najpopularniejszego wydawcy przewodników po świecie tj Lonely Planet - Twoja niezwykła podróż

http://decomade.pl/produkt/2492-twoja-niezwykla-podroz
 

Na koniec został już Olesiejuk i grupa wydawców będąca pod ich opieką. Niestety przybyłam zbyt późno by z kimś porozmawiać. Na stoisku Edipress znalazłam tylko  najnowsze Kolorowanki erotyczne. Liczyłam, że zajrzę do środka Sztuki Polskiej, ale albo znajdowała się gdzieś indziej, albo jeszcze nie wyszła...
A na stoisku Olesiejuka wiadomo - sporo tego. Większość tytułów znacie, a inne wkrótce poznacie.

Na koniec zostały już tylko Arkady, do których warto zajrzeć, by zobaczyć ich najnowszy tytuł Sztukę kolorowania - Arcydzieła malarstwa

http://decomade.pl/produkt/2840-sztuka-kolorowania-arcydziela-malarstwa

Piętro niżej są komiksy i planszówki, których odwiedziny zaplanowałam na kolejny dzień, bo nie sposób obejść tego wszystkiego za jednym zamachem.  I tak - z premedytacją pominęłam Empik.

Lżejszy portfel, ale ciężka torba i niemal dziecięca radość z nowych zdobyczy, to efekt końcowy odwiedzin Warszawskich Targów Książki. Tych, którzy nie mają możliwości by je odwiedzić zapraszam do księgarni dla kreatywnych decomade.pl

*obrazek plan targów można powiększyć i wydrukować w razie potrzeby.

sobota, 9 kwietnia 2016

Jak uszyć pokrowiec na kredki?


Kolorowanie samo w sobie może być wyzwaniem, ale przechowywanie czy organizacja często powiększającej się ilości kredek do łatwych zadań już nie należy. 

Niby można przechowywać je w oryginalnych pudełkach, ale kartonowe, bardzo szybko się zniszczą. Nie każdemu też na rękę grzebanie w różnych pudełeczkach w poszukiwaniu właściwego koloru.
Ja dotychczas trzymałam kredki w osłonkach do kwiatków, czasem w jakimś ozdobnym kubku, ale krew mnie zalewała, jak chcąc użyć czerwonej musiałam najpierw wygrzebać jego różne odcienie z różnych pojemników. Już od dawna chodziło za mną etui na kredki i nawet widziałam całkiem ładne na aliexpresie. Ale zaczęłam się zastanawiać ... Qrcze - przecież to tylko kawałek tkaniny z przyszytą gumką 'z majtek'  (przynajmniej kiedyś stosowało się taką gumkę do majtek ;)). To nie powinno być trudne...

Metodą prób i błędów uszyłam pierwsze etui. Nie chwaliłam się nim zbytnio, bo przy jego produkcji popełniłam kilka błędów. Ale 'działa' i jest bardzo przydatne. I to jest najważniejsze.

Niedawno znalazłam tkaninę o nazwie TIME. No po prostu jakby ktoś stworzył ją z myślą o kolorowankach Darii Song. Nic nie mogło mnie powstrzymać - zrobiłam drugie etui - jakby ktoś był zainteresowany wykonaniem podobnego - zamieszczam moją instrukcję krok po kroku. Jeśli tego tutka chcecie pokazać na swoich blogach czy innych stronach bardzo proszę o zamieszczenie linka do mojego bloga. Zdjęcia - jak wiadomo - również stanowią moją własność.

Do wykonania piórnika do kredek o standardowych wymiarach (nie ważne jaki kształt byle nie rozmiar JUMBO) potrzebujesz:

  • 23 cm (wys.) grubszej tkaniny na warstwę zewnętrzną - może być jeans, może być tkanina obiciowa  - ważne by nie była zbyt sztywna
  • 35 cm (wys) tkaniny na warstwę wewnętrzną - ja zastosowałam bawełnę w groszki - ale możecie wybrać inną tkaninę byleby nie była już zbyt gruba i sztywna
  • 20 cm (wys) tkaniny na wypełnienie/ usztywniać - tkanina, którą dałam do środka - użyłam starego, płóciennego prześcieradła
  • 7 cm (wys) x gruba fizelina z klejem
  • gumka 5 cm szerokości (ja zużyłam ok 2 metrów dla 90 kredek)

Nie określiłam długości tych tkanin - bo ta zależy wyłącznie od Waszych potrzeb - możecie zrobić krótkie etui na mniejszą ilość kredek albo dłuższe. 

KROK 1:
Łączymy fizelinę z usztywniaczem (moje białe prześcieradło) - wystarczy zaznaczyć środki na krótszych krawędziach obu tkanin i tymi środkami przyłożyć je do siebie. Fizelinę oczywiście przykładamy klejem do usztywniacza i przyprasowujemy.








KROK 2:
Przykładamy połączony zestaw z kroku pierwszego do tkaniny wewnętrznej etui (koniecznie prawa strona na zewnątrz ) - w moim przypadku będzie to beż w groszki.

Zostawiamy zapasy: po 2 cm na krótszych krawędziach, 1 cm od górnej krawędzi. Od dołu powinno zostać ok 13 cm - zrobimy z tego zakładkę, którą będziemy zawijać do środka etui by chronić grafity

Szyjemy przez środek zestawu z pkt 1 - szew wyznaczy nam krawędź wzdłuż której będziemy mocować gumkę


KROK 3:
Najbardziej pracochłonny etap pracy - przygotowanie gumki do zamocowania na tkaninie.
Dokonałam stosownych obliczeń, z których wynika, że na gumce należy znaczyć odległości do co 1,7 cm na regularne kredki (nie jumbo)

Do oznaczenia odległości próbowałam różnych kredek, znikających krawieckich mazaków i niestety każdy zostawiał ślady, dlatego też zdecydowałam się na znaczenie tych odległości za pomocą szpilek. Jeśli znajdziecie lepszy patent, to dajcie znać.


W zależności od ilości kredek którą chcecie zmieścić - takich szlufek może być całkiem sporo do zrobienia. Odmierzanie linijką bezpośrednio na gumce przy pierwszym projekcie wyszło mi bokiem. Dlatego proponuję zaznaczyć 1,7 mm na kawałku tektury i odmierzać odległość na gumce po prostu ją przesuwając od znacznika do znacznika.



KROK 4:
Teraz trzeba przymocować gumkę do tkaniny - w moim przypadku jest to bawełna w groszki.   Wzdłuż wykonanego w pkt 2 szwu zaznaczamy delikatnie punkty szycia co 1 cm. 
W sumie nie ma znaczenia czym - bo gumkę będziemy mocować na wierzchu, więc punkty zaznaczenia na tkaninie zostaną zasłonięte.

KROK 5:
Przy moim pierwszym etui przyszywałam gumkę do tkaniny na maszynie do szycia ... co 1 cm! Mimo, że z maszyną przyjaźnię się od lat, przyszywanie tej gumki, już po kilku centymetrach dało mi się we znaki: a to gumka mi się przesuwała, a to nici się plątały, że nie wspomnę o konieczności przeciągania ich na jedną stronę by ukryć je na koniec robótki. Masakra. 

Wówczas zdecydowałam, że szybciej pójdzie mi mocowanie gumki ręcznie. W końcu to moje etui - nie produkt do dalszej odsprzedaży, więc nie musiało być jakoś specjalnie profesjonalnie zmontowane. Może są odpowiednie maszyny, albo stopki. Dla mnie nie miało to znaczenia - chciałam mieć gotowy produkt już, a nie za tydzień. Dlatego w nowym etui od razu mocowałam gumkę ręcznie.



Pamiętajcie - nie będziemy na tej gumce wieszać młotków - kredka musi być po prostu zabezpieczona przed wypadaniem. Wystarczy 3 razy przeszyć w jednym miejscu - nie trzeba też co chwilę nitki przecinać - po lewej stronie wbijamy się centymetr dalej i przyszywamy kolejne punkty.


Przyszycie niemal 90 szlufek zajęło to jakieś 30 minut.

Końcówki gumki zawijamy i robimy dodatkowe miejsce na kredkę, albo jak w moim dodatkowe akcesoria np. gumkę w ołówku, blender albo pędzelek




KROK 6:
Robimy zakładkę czy też kołnierzyk - czy jak kto chce to tam nazwać. Całkiem proste - tkaninę wewnętrzną (czyli w groszki) składamy po lewej stronie robótki tak, by krawędź dotykała krawędzi usztywniacza po lewej stronie. Trudno to opisać, mam nadzieję , że fotka pomoże.

Po złożeniu przeszywamy przy krawędzi złożenia.


Chodzi o to by w końcowym efekcie można przykryć grafity, co demonstruję na obrazku poniżej.


Tu też pojawia się kwestia tego czy tę zakładkę chcemy na stałe przyszyć, tak by zrobić coś na kształt kieszonki na zabezpieczenie kredek, czy też 'rozkładaną' osłonkę, którą będziemy składać tylko w momencie zwijania etui. Ja lubię widzieć kredki - nie tylko same oprawki, ale również  ich grafity :)). Dlatego też nie robiłam 'kieszonki'. Jeśli chcecie taką zrobić, to na tym etapie robótki, trzeba zakładkę złożyć i przyszyć na bokach.

KROK 7:
Pora na przyszycie zewnętrznej warstwy etui. 
Układamy po lewej stronie zestaw tkanin z gumką (czyli marszczona gumka jest od spodu), a następnie dopasowujemy tkaninę ozdobną - również po lewej stronie na wierzchu - do wykonanej niedawno zakładki.

Tu niestety dałam ciała i nie zrobiłam odpowiedniej fotki ;(. Postaram się jak najdokładniej opisać kolejne etapy, ale jeśli coś będzie niejasne to pytajcie.



Etap 1: Na zdjęciu powyżej widzicie jak ułożyłam tkaninę do zszycia. To czego nie widać - to zakładka, którą zrobiliśmy wcześniej, a która znajduję się obecnie pod ozdobną tkaniną w zegary. Innymi słowy ozdobną tkaninę nakładamy na zakładkę i przyszywamy tuż przy krawędzi tkaniny usztywniającej (ok 5 cm zakładki znajduje się pod spodem tkaniny w zegary)

Jak już zszyjecie te tkaniny i obrócicie na prawą stronę, to całość powinna wyglądać jak na zdjęciu poniżej.


Zakładka nachodzi na ozdobną tkaninę. 

ETAP 2: Na kolejnym etapie składamy tkaniny prawymi stronami do środka. Powstanie coś na kształt rękawa, gdzie marszczona gumka i zakładka będę w środku, a lewe strony znajdą się na zewnątrz. Zszywamy wzdłuż dłuższej i jednej krótszej krawędzi. 


W ten sposób postanie worek, który po przewinięciu na prawą stronę będzie wyglądać mniej więcej tak jak na zdjęciu poniżej


Warto przeprasować tkaninę na szwach, szczególnie jeśli tak jak ja łączymy cienką bawełnę z tkaniną obiciową. 

Etap 3: Zostało już tylko zszycie ostatniej, krótkiej krawędzi. 


Na koniec proponuję przeszyć całość przy krawędziach, dzięki czemu piórnik będzie płaski i sztywniejszy. Do wiązania użyłam naturalnego rzemienia i tarczy zegara, którą kupiłam kiedyś do ozdobienia kartki urodzinowej.






Jak widać na powyższym obrazku czeka mnie wkrótce zrobienie nowego etui... i zakup większego stołu do kolorowania. ;)



Jeśli nie potraficie szyć i nie macie nikogo szyjącego w rodzinie, to sugeruję poszukać blogerek, które to robią i które na zamówienie wykonają takie etui. Może nie wyjdzie taniej niż na aliexpress, ale będzie wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Można też w nim zrobić miejsce na gumkę do ścierania, temperówką i pędzelki.

Te z Was, które szyją - zainteresujecie się tematem - to może być obecnie dobry pomysł na biznes :))

niedziela, 27 marca 2016

Kredki dwukolorowe 24/48 Colorino i Astra - czym się różnią?

Fani kolorowania do niedawna mieli jeden problem - mianowicie kredki dwukolorowe 24/48 przestały być dostępne już na początku stycznia tego roku. W sumie to nic dziwnego - za niecałe 20 złotych można było wejść w posiadanie aż 48 kolorów kredek, które jednocześnie zajmowały mało miejsca, bo mieściły się w 24 kredkach. 

Na polskim rynku tylko jedna firma miała taki zastaw - mowa o serii COLORINO. Regularnie dzwoniłam do polskiego dystrybutora dopytując się kiedy pojawi się nowa dostawa, ale jej termin stale się przesuwał. Gdy w połowie marca kredki wciąż były niedostępne, dotarł do mnie katalog Astry, a w nim nowość - kredki 24/48 :). W chwili obecnej można zamówić je w necie (chociażby na decomade.pl) i w różnych sklepach stacjonarnych. 

Gdy tylko produkt Astry trafił w moje ręce, zadałam sobie pytanie - czym one u licha różnią się od Colorino?

Na pierwszy rzut oka wyglądaj bowiem identycznie...



Pudełka może są inne, ale jak już kredki wyjmiemy z pudełka uderza nie tylko ten sam znaczek na oprawkach, ale identyczne zestawienie kolorów - ba same oprawki wydają się mieć te same kolory w obu przypadkach - różnicą jest tylko napis.




No ale nie ocenia się książki po okładce, więc przystąpiłam do sprawdzenia grafitów - może jednak kolory są inne...

Nie są! Taka jest przynajmniej moja opinia. A jeśli nawet odcienie się różnią, to tak delikatnie i nieznacznie, że bez względu na to, którym zestawem zaczynimy kolorować, a którym skończymy, efekt będzie ten sam - może dostrzegalny jedynie dla wprawionego oka.

Na obrazkach poniżej wyrywkowo wybrałam kilka kolorów i nakreśliłam próbki Colorino i Astrą



  

Nie czuję również różnicy w rysowaniu. Oczywiście nie mam doświadczenia technicznego by z całą pewnością stwierdzić, że grafity kredek obu firm są takie same, ale takie się wydają być. Jeden obrazek pokolorowałam kredkami z obu zestawów - te same kolory, ale na jednych płatkach czy listkach rysowałam Colorino, a na innych - Astrą. Musiałam co chwilę sprawdzać napis na oprawce by na zmianę używać różnych firm - wrażenie w trakcie rysowania było takie samo - kredki są miękkie i łatwo się rozprowadzają. 





Patrząc na rysunek, nie jestem teraz w stanie powiedzieć, którymi kredkami pokolorowane są poszczególne elementy. 


Na koniec sprawdziłam informacje znajdujące się na pudełkach - w obu przypadkach czytamy Made in P.R.C - innymi słowy w Chinach. Czyżby obie firmy dogadały się i wyprodukowały ten sam produkt, ale w innych pudełkach? Nie mnie to sprawdzać czy oceniać. 

Spytacie - a jakie to ma znacznie, czy się równią czy nie? 

Otóż  ma. Jeśli ktoś, mając Colorino sądzi, że kupując zestaw Astry, za niewielkie pieniądze powiększy swoją kolekcję kredek o kolejne 48 kolorów, mocno się rozczaruje. To dopiero byłoby coś - 84 kolory za 40 zł? Marzenie :)).
Kolory w obu pudełkach wydają się być identyczne. Dotyczy to także wyróżnionych na pudełku Colorino Fluo, Silver i Gold - je znajdziemy również w zestawie Astry. W Astrze dodatkowo dostajemy temperówkę :)


Dla tych co znają markę Colorino, a nie znają Astry  również powyższe informacje mogą się przydać - nie muszą czekać na dostawę do Polski tych pierwszych - mogą spokojnie nabyć nowy zestaw od Astry. Jakościowo produkty są porównywalne.

Którąkolwiek firmę byście nie wybrali - zestaw kredek dwustronnych 24/48 jest bardzo dobrą propozycją dla osób zaczynających swoją przygodę z kolorowaniem. Wiadomo - że jak już złapiecie kolorowankowego bakcyla, to żadna ilość kredek i kolorów nie będzie wystarczająca;>

Obserwatorzy

Prawy do lewego

Prawych uprasza się o korzystanie z zamieszczonych treści i zdjęć zgodnie z przepisami świata tego, sumieniem i społeczną moralnością. Znaczy, że można zapożyczyć w/w z mojego bloga tylko do celów niekomercyjnych i każdorazowo odsyłając do źródła. Jednocześnie uświadamiam, iż skany szablonów są moją własnością, jednak niektóre treści na nich się znajdujące - nie. Informuję o tym szczerze. Nie ponoszę odpowiedzialności za niewłaściwe wykorzystanie materiałów.

Obserwatorze! Nie bądź statystyczną cyferką na blogowym liczniku. Jeśli jesteś tu po raz pierwszy - napisz coś o sobie. ('Coś' to też 'coś', ale niekoniecznie o to mi chodziło;).