sobota, 9 kwietnia 2016

Jak uszyć pokrowiec na kredki?


Kolorowanie samo w sobie może być wyzwaniem, ale przechowywanie czy organizacja często powiększającej się ilości kredek do łatwych zadań już nie należy. 

Niby można przechowywać je w oryginalnych pudełkach, ale kartonowe, bardzo szybko się zniszczą. Nie każdemu też na rękę grzebanie w różnych pudełeczkach w poszukiwaniu właściwego koloru.
Ja dotychczas trzymałam kredki w osłonkach do kwiatków, czasem w jakimś ozdobnym kubku, ale krew mnie zalewała, jak chcąc użyć czerwonej musiałam najpierw wygrzebać jego różne odcienie z różnych pojemników. Już od dawna chodziło za mną etui na kredki i nawet widziałam całkiem ładne na aliexpresie. Ale zaczęłam się zastanawiać ... Qrcze - przecież to tylko kawałek tkaniny z przyszytą gumką 'z majtek'  (przynajmniej kiedyś stosowało się taką gumkę do majtek ;)). To nie powinno być trudne...

Metodą prób i błędów uszyłam pierwsze etui. Nie chwaliłam się nim zbytnio, bo przy jego produkcji popełniłam kilka błędów. Ale 'działa' i jest bardzo przydatne. I to jest najważniejsze.

Niedawno znalazłam tkaninę o nazwie TIME. No po prostu jakby ktoś stworzył ją z myślą o kolorowankach Darii Song. Nic nie mogło mnie powstrzymać - zrobiłam drugie etui - jakby ktoś był zainteresowany wykonaniem podobnego - zamieszczam moją instrukcję krok po kroku. Jeśli tego tutka chcecie pokazać na swoich blogach czy innych stronach bardzo proszę o zamieszczenie linka do mojego bloga. Zdjęcia - jak wiadomo - również stanowią moją własność.

Do wykonania piórnika do kredek o standardowych wymiarach (nie ważne jaki kształt byle nie rozmiar JUMBO) potrzebujesz:

  • 23 cm (wys.) grubszej tkaniny na warstwę zewnętrzną - może być jeans, może być tkanina obiciowa  - ważne by nie była zbyt sztywna
  • 35 cm (wys) tkaniny na warstwę wewnętrzną - ja zastosowałam bawełnę w groszki - ale możecie wybrać inną tkaninę byleby nie była już zbyt gruba i sztywna
  • 20 cm (wys) tkaniny na wypełnienie/ usztywniać - tkanina, którą dałam do środka - użyłam starego, płóciennego prześcieradła
  • 7 cm (wys) x gruba fizelina z klejem
  • gumka 5 cm szerokości (ja zużyłam ok 2 metrów dla 90 kredek)

Nie określiłam długości tych tkanin - bo ta zależy wyłącznie od Waszych potrzeb - możecie zrobić krótkie etui na mniejszą ilość kredek albo dłuższe. 

KROK 1:
Łączymy fizelinę z usztywniaczem (moje białe prześcieradło) - wystarczy zaznaczyć środki na krótszych krawędziach obu tkanin i tymi środkami przyłożyć je do siebie. Fizelinę oczywiście przykładamy klejem do usztywniacza i przyprasowujemy.








KROK 2:
Przykładamy połączony zestaw z kroku pierwszego do tkaniny wewnętrznej etui (koniecznie prawa strona na zewnątrz ) - w moim przypadku będzie to beż w groszki.

Zostawiamy zapasy: po 2 cm na krótszych krawędziach, 1 cm od górnej krawędzi. Od dołu powinno zostać ok 13 cm - zrobimy z tego zakładkę, którą będziemy zawijać do środka etui by chronić grafity

Szyjemy przez środek zestawu z pkt 1 - szew wyznaczy nam krawędź wzdłuż której będziemy mocować gumkę


KROK 3:
Najbardziej pracochłonny etap pracy - przygotowanie gumki do zamocowania na tkaninie.
Dokonałam stosownych obliczeń, z których wynika, że na gumce należy znaczyć odległości do co 1,7 cm na regularne kredki (nie jumbo)

Do oznaczenia odległości próbowałam różnych kredek, znikających krawieckich mazaków i niestety każdy zostawiał ślady, dlatego też zdecydowałam się na znaczenie tych odległości za pomocą szpilek. Jeśli znajdziecie lepszy patent, to dajcie znać.


W zależności od ilości kredek którą chcecie zmieścić - takich szlufek może być całkiem sporo do zrobienia. Odmierzanie linijką bezpośrednio na gumce przy pierwszym projekcie wyszło mi bokiem. Dlatego proponuję zaznaczyć 1,7 mm na kawałku tektury i odmierzać odległość na gumce po prostu ją przesuwając od znacznika do znacznika.



KROK 4:
Teraz trzeba przymocować gumkę do tkaniny - w moim przypadku jest to bawełna w groszki.   Wzdłuż wykonanego w pkt 2 szwu zaznaczamy delikatnie punkty szycia co 1 cm. 
W sumie nie ma znaczenia czym - bo gumkę będziemy mocować na wierzchu, więc punkty zaznaczenia na tkaninie zostaną zasłonięte.

KROK 5:
Przy moim pierwszym etui przyszywałam gumkę do tkaniny na maszynie do szycia ... co 1 cm! Mimo, że z maszyną przyjaźnię się od lat, przyszywanie tej gumki, już po kilku centymetrach dało mi się we znaki: a to gumka mi się przesuwała, a to nici się plątały, że nie wspomnę o konieczności przeciągania ich na jedną stronę by ukryć je na koniec robótki. Masakra. 

Wówczas zdecydowałam, że szybciej pójdzie mi mocowanie gumki ręcznie. W końcu to moje etui - nie produkt do dalszej odsprzedaży, więc nie musiało być jakoś specjalnie profesjonalnie zmontowane. Może są odpowiednie maszyny, albo stopki. Dla mnie nie miało to znaczenia - chciałam mieć gotowy produkt już, a nie za tydzień. Dlatego w nowym etui od razu mocowałam gumkę ręcznie.



Pamiętajcie - nie będziemy na tej gumce wieszać młotków - kredka musi być po prostu zabezpieczona przed wypadaniem. Wystarczy 3 razy przeszyć w jednym miejscu - nie trzeba też co chwilę nitki przecinać - po lewej stronie wbijamy się centymetr dalej i przyszywamy kolejne punkty.


Przyszycie niemal 90 szlufek zajęło to jakieś 30 minut.

Końcówki gumki zawijamy i robimy dodatkowe miejsce na kredkę, albo jak w moim dodatkowe akcesoria np. gumkę w ołówku, blender albo pędzelek




KROK 6:
Robimy zakładkę czy też kołnierzyk - czy jak kto chce to tam nazwać. Całkiem proste - tkaninę wewnętrzną (czyli w groszki) składamy po lewej stronie robótki tak, by krawędź dotykała krawędzi usztywniacza po lewej stronie. Trudno to opisać, mam nadzieję , że fotka pomoże.

Po złożeniu przeszywamy przy krawędzi złożenia.


Chodzi o to by w końcowym efekcie można przykryć grafity, co demonstruję na obrazku poniżej.


Tu też pojawia się kwestia tego czy tę zakładkę chcemy na stałe przyszyć, tak by zrobić coś na kształt kieszonki na zabezpieczenie kredek, czy też 'rozkładaną' osłonkę, którą będziemy składać tylko w momencie zwijania etui. Ja lubię widzieć kredki - nie tylko same oprawki, ale również  ich grafity :)). Dlatego też nie robiłam 'kieszonki'. Jeśli chcecie taką zrobić, to na tym etapie robótki, trzeba zakładkę złożyć i przyszyć na bokach.

KROK 7:
Pora na przyszycie zewnętrznej warstwy etui. 
Układamy po lewej stronie zestaw tkanin z gumką (czyli marszczona gumka jest od spodu), a następnie dopasowujemy tkaninę ozdobną - również po lewej stronie na wierzchu - do wykonanej niedawno zakładki.

Tu niestety dałam ciała i nie zrobiłam odpowiedniej fotki ;(. Postaram się jak najdokładniej opisać kolejne etapy, ale jeśli coś będzie niejasne to pytajcie.



Etap 1: Na zdjęciu powyżej widzicie jak ułożyłam tkaninę do zszycia. To czego nie widać - to zakładka, którą zrobiliśmy wcześniej, a która znajduję się obecnie pod ozdobną tkaniną w zegary. Innymi słowy ozdobną tkaninę nakładamy na zakładkę i przyszywamy tuż przy krawędzi tkaniny usztywniającej (ok 5 cm zakładki znajduje się pod spodem tkaniny w zegary)

Jak już zszyjecie te tkaniny i obrócicie na prawą stronę, to całość powinna wyglądać jak na zdjęciu poniżej.


Zakładka nachodzi na ozdobną tkaninę. 

ETAP 2: Na kolejnym etapie składamy tkaniny prawymi stronami do środka. Powstanie coś na kształt rękawa, gdzie marszczona gumka i zakładka będę w środku, a lewe strony znajdą się na zewnątrz. Zszywamy wzdłuż dłuższej i jednej krótszej krawędzi. 


W ten sposób postanie worek, który po przewinięciu na prawą stronę będzie wyglądać mniej więcej tak jak na zdjęciu poniżej


Warto przeprasować tkaninę na szwach, szczególnie jeśli tak jak ja łączymy cienką bawełnę z tkaniną obiciową. 

Etap 3: Zostało już tylko zszycie ostatniej, krótkiej krawędzi. 


Na koniec proponuję przeszyć całość przy krawędziach, dzięki czemu piórnik będzie płaski i sztywniejszy. Do wiązania użyłam naturalnego rzemienia i tarczy zegara, którą kupiłam kiedyś do ozdobienia kartki urodzinowej.






Jak widać na powyższym obrazku czeka mnie wkrótce zrobienie nowego etui... i zakup większego stołu do kolorowania. ;)



Jeśli nie potraficie szyć i nie macie nikogo szyjącego w rodzinie, to sugeruję poszukać blogerek, które to robią i które na zamówienie wykonają takie etui. Może nie wyjdzie taniej niż na aliexpress, ale będzie wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Można też w nim zrobić miejsce na gumkę do ścierania, temperówką i pędzelki.

Te z Was, które szyją - zainteresujecie się tematem - to może być obecnie dobry pomysł na biznes :))

niedziela, 27 marca 2016

Kredki dwukolorowe 24/48 Colorino i Astra - czym się różnią?

Fani kolorowania do niedawna mieli jeden problem - mianowicie kredki dwukolorowe 24/48 przestały być dostępne już na początku stycznia tego roku. W sumie to nic dziwnego - za niecałe 20 złotych można było wejść w posiadanie aż 48 kolorów kredek, które jednocześnie zajmowały mało miejsca, bo mieściły się w 24 kredkach. 

Na polskim rynku tylko jedna firma miała taki zastaw - mowa o serii COLORINO. Regularnie dzwoniłam do polskiego dystrybutora dopytując się kiedy pojawi się nowa dostawa, ale jej termin stale się przesuwał. Gdy w połowie marca kredki wciąż były niedostępne, dotarł do mnie katalog Astry, a w nim nowość - kredki 24/48 :). W chwili obecnej można zamówić je w necie (chociażby na decomade.pl) i w różnych sklepach stacjonarnych. 

Gdy tylko produkt Astry trafił w moje ręce, zadałam sobie pytanie - czym one u licha różnią się od Colorino?

Na pierwszy rzut oka wyglądaj bowiem identycznie...



Pudełka może są inne, ale jak już kredki wyjmiemy z pudełka uderza nie tylko ten sam znaczek na oprawkach, ale identyczne zestawienie kolorów - ba same oprawki wydają się mieć te same kolory w obu przypadkach - różnicą jest tylko napis.




No ale nie ocenia się książki po okładce, więc przystąpiłam do sprawdzenia grafitów - może jednak kolory są inne...

Nie są! Taka jest przynajmniej moja opinia. A jeśli nawet odcienie się różnią, to tak delikatnie i nieznacznie, że bez względu na to, którym zestawem zaczynimy kolorować, a którym skończymy, efekt będzie ten sam - może dostrzegalny jedynie dla wprawionego oka.

Na obrazkach poniżej wyrywkowo wybrałam kilka kolorów i nakreśliłam próbki Colorino i Astrą



  

Nie czuję również różnicy w rysowaniu. Oczywiście nie mam doświadczenia technicznego by z całą pewnością stwierdzić, że grafity kredek obu firm są takie same, ale takie się wydają być. Jeden obrazek pokolorowałam kredkami z obu zestawów - te same kolory, ale na jednych płatkach czy listkach rysowałam Colorino, a na innych - Astrą. Musiałam co chwilę sprawdzać napis na oprawce by na zmianę używać różnych firm - wrażenie w trakcie rysowania było takie samo - kredki są miękkie i łatwo się rozprowadzają. 





Patrząc na rysunek, nie jestem teraz w stanie powiedzieć, którymi kredkami pokolorowane są poszczególne elementy. 


Na koniec sprawdziłam informacje znajdujące się na pudełkach - w obu przypadkach czytamy Made in P.R.C - innymi słowy w Chinach. Czyżby obie firmy dogadały się i wyprodukowały ten sam produkt, ale w innych pudełkach? Nie mnie to sprawdzać czy oceniać. 

Spytacie - a jakie to ma znacznie, czy się równią czy nie? 

Otóż  ma. Jeśli ktoś, mając Colorino sądzi, że kupując zestaw Astry, za niewielkie pieniądze powiększy swoją kolekcję kredek o kolejne 48 kolorów, mocno się rozczaruje. To dopiero byłoby coś - 84 kolory za 40 zł? Marzenie :)).
Kolory w obu pudełkach wydają się być identyczne. Dotyczy to także wyróżnionych na pudełku Colorino Fluo, Silver i Gold - je znajdziemy również w zestawie Astry. W Astrze dodatkowo dostajemy temperówkę :)


Dla tych co znają markę Colorino, a nie znają Astry  również powyższe informacje mogą się przydać - nie muszą czekać na dostawę do Polski tych pierwszych - mogą spokojnie nabyć nowy zestaw od Astry. Jakościowo produkty są porównywalne.

Którąkolwiek firmę byście nie wybrali - zestaw kredek dwustronnych 24/48 jest bardzo dobrą propozycją dla osób zaczynających swoją przygodę z kolorowaniem. Wiadomo - że jak już złapiecie kolorowankowego bakcyla, to żadna ilość kredek i kolorów nie będzie wystarczająca;>

niedziela, 31 stycznia 2016

Krajobrazy Kolorowanie według klucza czyli alternatywa dla tych co koloru nie 'czują'

Z kolorowaniem według klucza (czy to numerków, literek czy różnych symboli) większość z nas spotkała się jeszcze w przedszkolu. Z chwilą gdy jako dzieci załapaliśmy o co chodzi z tymi kolorami i nie wyłażeniem za linię, takie obrazki przestały być wyzwaniem. Na szczęście dziś już tak nie jest :)

Na zachodzie niezwykle popularne jest malowanie według klucza - głównie farbami, bo te w efekcie zakrywają nadrukowane numerki i pozwalają cieszyć się pięknymi obrazami we własnym wykonaniu. Jest jednak spora różnica w obsłudze farb, a kredek. 


Te pierwsze wymagają miejsca, czasu na rozłożenie , a jak już się je rozłoży to zwijanie całego interesu, tuż po pokolorowaniu jednego kwiatka jest upierdliwe. Do tego cała ta sprawa z wodą, czyszczeniem pędzli itd. Zdecydowanie nie dla osób początkujących. Co innego kredki - te można wyjąć przed obiadem, na czas obiadu posprzątać i na nowo wygrzebać i kończyć rysowanie w ramach sjesty.

Jest na rynku zaledwie kilka kolorowanek dla dorosłych, wydanych w blokach, zawierających sporo drobnych elementów z numerkowym kolorowaniem. Ale po kiego grzyba ktoś to w ogóle wydał, spytacie?

http://decomade.pl/autor/camille-de-montmorillonMógł być to eksperyment - skoro kolorowanki nie ograniczają się już tylko do dzieci, to może warto technikę kolorowania według numerów przenieść również dla dorosłych. A może wydawca dostał te tytuły w jakimś pakiecie wraz z 'normalnymi' kolorowankami. A może mieli zapytania o właśnie takie pozycje. Czy się to komuś podoba czy nie - do najbardziej popularnych tytułów są Krajobrazy i Zwierzęta.



Uprzedzam, te pozycje nie są raczej dla profesjonalnych kolorowankowiczów - dla nich mogą się wydać zbyt infantylne. Jednak dla każdego, kto zaczyna swoją przygodę z kolorowaniem, kto nie do końca wie jak zestawiać kolory - oba bloki będą w sam raz. Jak widać na załączonym obok obrazku cyferek jest całkiem sporo - z daleka trudno nawet rozpoczynać konkretny kształt motywu. Na samej górze strony widoczna jest 'paleta' kolorów z przypisanymi numerami.  W tym konkretnym przypadku mamy do czynienia aż z czterema odcieniami niebieskiego. Zwykły szkolny zestaw z kredkami, dla tych kolorowanek może być za mały.

Każdy ma jakiś własny sposób na kolorowanie swoich prac. Ja zawsze staram się najpierw dobrać kolory, które chcę wykorzystać. Mając 24 kredki nie ma to jakoś większego sensu, ale jeśli - jak ja - masz tych kredek kilka rodzajów (różnych firm w rożnych ilościach), to takie podejśćie jest całkiem rozsądne. Niektóre kolory kredek zdają się być identyczne , chociaż oczywiście nie są:). W tym przypadku jest o niebo łatwiej, bo wiem jaki odcień ma być zastosowany w kolorowance, więc wystarczy tylko znaleźć zbliżony.


O, nie - nie myślcie, że to łatwe. Może gdybym niebieskiego miała w 50 różnych odcieniach (a nie mam), to zdołałabym dobrać identyczny. Za sukces i tak uważam, dobranie kolorów mniej więcej podobnych, do palety wydrukowanej na kartce.

Jak już przygotujemy sobie odpowiednie kredki pozostaje skupić swoją uwagę na ...


... szukanie i kolorowanie, znów szukanie i kolorowanie. Z rysowaniem według numerków jest zupełnie inaczej niż ze zwykłą kolorowanką. Nie myślisz za bardzo o efekcie końcowym, ba - za pierwszym razem nie myślałam nawet o cieniowaniu (patrz rysunek tukana na samym końcu posta). Po prostu widzisz, że numer 3 to "średni" niebieski, a 10 to czerwony i tak kładziesz te kolory. Nie myślisz o tym, czy drzewo wygląda naturalnie, czy prawidłowo pokolorowałaś liście. Jeśli szukasz czegoś co całkowicie Cię odstresuje i nie będzie jednocześnie wyzwaniem w kwestii plastycznej, to warto sięgnąć po bloki z kolorowaniem według numerków.

Ja każdą kolejną pracę staram się trochę podcieniować, by nie była tak strasznie płaska. Nikt jednak nie mówi, że każdy powinien tak robić.

Z bliska zastosowane Mondeluzy niestety nie prezentują się tak atrakcyjnie jakbym chciała.

Widać niemal każde dociśnięcie kredki oraz drobne przebicia bieli papieru. Sam papier jest dobry jakościowo - nie mogę powiedzieć złego słowa. Grubszy, przypomina trochę blok techniczny, nieco śliski - być może dlatego moje akwarele nie kryją go tak dobrze. Zrobię jeszcze próbę Colorino 24/48, by porównać, ale to dopiero w kolejny weekend.


Nie próbowałam również stosować bonusowego efektu jaki dają kredki akwarelowe, czyli rozmycie grafitu wodą. Bałam się, że zepsuję pracę. Będę musiała spróbować któregoś dnia. Jak widzicie z daleka pokolorowany obrazek wygląda nawet nieźle. To co faktycznie można mu zarzucić to, że przy jasnych barwach, zarówno linie, jak i cyferki tworzące rysunek, są niestety widoczne. Z bliska nawet bardzo. Trzeba na takie prace umieć patrzeć - widzieć motyw, wykreowany kolorem, nie płaszczyznę pod spodem.

 

Tukan był pierwszym obrazkiem, jaki pokolorowałam według tej techniki. Nie myślałam wówczas w ogóle o cieniowaniu. Chciałam przekonać się jak będzie wyglądał ostatecznie rysunek. Jest płaski, moim zdaniem, co szczególnie rzuca się w oczy przy roślinach. Samo kolorowanie było jednak bardzo sprawne i sprawiało przyjemność, a przecież o to w tej zabawie chodzi.
Na samym końcu obu bloków znajdziecie drobne ikony z pokolorowanym rysunkiem - chyba po to, by na końcu sprawdzić swoją pracę (tak jak spis odpowiedzi do zadania z treścią;>). Ja korzystam z tego, gdy chcę wybrać motyw, który będę kolorować :).

W Krajobrazach 'paleta' przy rysunku wynosi najwięcej 12 kolorów. W Zwierzętach trafiłam na paletki 13 kolorów. Nie kolorowałam w żadnym z bloków flamastrami - głównie dlatego, że nie mam takich, w których byłyby 4 odcienie niebieskiego ;). Jeśli macie - przetestujcie proszę i dajcie znać w komentarzu jak wygląda kolorowanie tych obrazków flamastrami. Sprawdziłam jednak na jednej z prac czy mazaki przebijają. Pędzelkowe oraz żelpeny poradziły sobie całkiem nieźle. Tusz wsiąkł w kartkę, ale kolor nie przebił na drugą stronę.


I jeszcze drobna uwaga dotycząca wydania. Obie kolorowanki mają format bloku, o czym już pisałam. Każda ma również perforacje, pozwalające oderwać kartkę z pomalowanym rysunkiem. Ale - odrywany jest tylko sam rysunek - paleta kolorów z numerkami pozostaje w bloku. Widać, że ktoś myślący pracował nad wydaniem, bo gdyby perforację przesunąć bliżej grzbietu , to tę paletkę kolorów musielibyśmy później odcinać, żeby cieszyć oczy samym, pokolorowanym obrazkiem.

Czy warto jednak nabyć taki blok, skoro ma swoje mankamenty - przede wszystkim widoczne linie i cyferki po pokolorowaniu? 

TAK - i mówię to całkowicie szczerze. Nawet dla kogoś kto koloruje od dłuższego czasu , praca nad Zwierzętami czy Krajobrazami według numerków może być bardzo odprężająca - bardziej niż w przypadku innych kolorowanek. 
W tym przypadku bowiem nie zastanawiamy się jakie kolory chcielibyśmy użyć, gdzie i jaki kolor zastosować w swojej pracy - odchodzi całkiem sporo decyzji, które chcąc nie chcąc podejmujemy kolorując np Ogród czasu. Kiedy nie masz weny twórczej, kiedy nie bardzo wiesz co pokolorować, ale chcesz to robić - kolorowanie według numerków jest jednym z lepszych rozwiązań :) .

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Recenzja: Motyle, Ptaki i Ryby czyli o kolorowankach z rycinami

Oferta kolorowanek z dnia na dzień się poszerza - i to dosłownie, dziś dostałam info z hurtowni o dostępności 4 kolejnych... Nie sposób każdej poświęcić wiele czasu - przy ponad 100 tytułach zaczynam być wybredna i sięgać tylko po najciekawsze pozycje. 

Od dawna zabierałam się by napisać o serii kolorowanek z rycinami, które wprowadziło wydawnictwo Vesper. Jeśli mieliście do czynienia z pozycją Rośliny kwitnące. Królewskie Ogrody Botaniczne w Kew, to Motyle, Ptaki i Ryby przypadną Wam do gustu. Nie są to bowiem  zwyczajne kolorowanki, ale książki z pięknymi obrazkami, wśród których znalazły się szkice do pokolorowania.

http://decomade.pl/produkt/2036-kolorowanka-motylehttp://decomade.pl/produkt/2015-kolorowanka-ptakihttp://decomade.pl/produkt/2037-kolorowanka-ryby

Oczywiście odwzorowanie kolorów nie jest proste - od razu uprzedzam. Ale też nie przejmujcie się jeśli flaming wyjdzie Wam zbyt różowy, a puchacz zbyt ciemny. W kolorowaniu jest ważny proces: dobieranie kredek, położenie kolorów, cieniowanie... To wszystko ma sprawiać frajdę, pozwolić zapomnieć nawet na chwilę o troskach, 'szarej' codzienności
Inna sprawa - gdybyście zdołali osiągnąć efekt taki,  jak na rycinie, projektowalibyście własne kolorowanki zamiast czytać moje opinie o nich;>


Na pierwszy rzut oka zobaczycie różnicę w grafikach - te z Ogrodów w Kew sprawiają wrażenie bardziej miękkich, lepiej dopracowanych. Poszczególne elementy mają zaznaczone cieniowanie, które może pomagać osobom nie posiadających umiejętności ich rysowania.


Tu, grafiki do kolorowania  (ww wszystkich 3 kolorowankach z serii) są nieco bardziej surowe, nie ma zaznaczonego cieniowania, przez co wydają się płaskie.


Jak widać na obrazku powyżej - to wcale nie znaczy, że płaskie zostaną:). Wpatrując się w oryginalne kolorowe ryciny możemy swobodnie zaznaczyć cieniowanie uzyskując bardziej przestrzenny efekt pracy.

A żebyście nie myśleli, że miałam farta i tak mi się udało, oto kolejny motyl. Każdy oczywiście znajdzie własny sposób na ich kolorowanie. Ja pracę podzieliłam na etapy - najpierw jeden kolor, potem kolejny itd. 



Jeśli jeszcze nie zwróciliście na to uwagi, to przyjrzyjcie się uważnie obrazkowi po prawej. Oryginalne motyle na rycinie i owszem, są kolorowe, jednak roślin w tle już nie.

Rozumiem zamysł autora, który chciał przede wszystkim pokazać piękno owadów i by obrazek wyglądał naturalnie umiścił je na tle szkicu rośliny. Problem jednak w tym, że chociaż drukowany obraz prezentuje się dobrze dzięki zastosowaniu ciemniejszego koloru papieru, to już strona do pokolorowania jest biała i mimo pokolorowania motyli cały obrazek wydawał mi się goły a zaznaczone kontury rośliny aż prosiły się o pokolorowanie.



Niewiele się zastanawiając roślinkę również pokolorowałam :). Starałam się jakoś mocno kredki nie dociskać, bo w sumie to właśnie motyle mają wychodzić na pierwszy plan, ale dodanie w tle koloru nadało obrazkowi cieplejszy charakter. I zwróćcie uwagę - nie miałam z czego 'ściągać' barw - wybrałam je sobie wedle własnego gustu. Może entomolodzy by mnie zjedli żywcem widząc moje prace i twierdząc, że paź królowej w życiu nie przysiadłby na niebiesko- fioletowym kwiatku, ale co mi tam - to moja kolorowanka.


Ptaki stanowiły spore wyzwanie - większość ma ciemne upierzenie, z - jak ja to określam -  'kolorowymi blaskami' na piórach. Nie udało mi się w pełni odwzorować koloru - moje ptaszki mają zdecydowanie jaśniejsze ubawienie, niż ich odpowiedniki na rycinach. Wychodzę jednak z założenia, że lepiej zostawić pracę jaśniejszą niż .przedobrzyć i ją zbyt mocno przycieniować.





Dlatego zazwyczaj najpierw rysuję bardzo delikatnie coś na kształt podkładu  - jeden kolor jedną kredką. Dopiero później 'nakładam ' druga warstwę albo tego samego koloru, albo odrobinę ciemniejszego. Czasem kolejną - zależy od tego co szepcze cicho gdzieś na dnie głowy, tyle oczu, czy innym miejscu, w którym ukrywają się zmysły.



Efekt końcowy zawsze wygląda lepiej jeśli się obrazek podcieniuje - a to nie jest jakoś szczególnie trudne, zwłaszcza jeśli na rycinie obok dokładnie widzisz, które miejsca są jaśniejsze, a które ciemniejsze.



Ponieważ wykorzystałam kredki akwarelowe, to miejscami potraktowałam obrazek wodą. Papier nie przesiąka, jeśli nie będziecie z nią przesadzać. Pędzel powinien być wilgotny, ale nie ociekać wodą. 

Natomiast nie eksperymentowałam tu z flamastrami - papier jest podobny do tego, użytego w Roślinach kwitnących, więc posiadane przez mnie mazaki raczej by przebiły. Poza tym nie osiągnęłabym nimi takich przejść z jednej do innej barwy, jakie umożliwiają kredki. Może gdybym miała promarkery (wpisane na list do 'Świętego Mikołaja' na bieżący rok ;>). 



Jest jeszcze wydanie z Rybami, ale z premedytacją jeszcze do nich nie przysiadłam. Zostawiłam je  sobie na lato, na wyjazd na Mazury :). Wyobrażam sobie kolorowanie ich nad wodą, na małym pomoście, wśród sitowia, szum wiatru... 
Dość! Na razie to muszę przebrnąć przez zimę i porządnie rozbudzić się na wiosnę... Tak więc lato i Ryby muszą poczekać.



I cóż mam Wam powiedzieć? 
Trudno jest być obiektywnym w ocenianiu czegokolwiek, gdyż należałoby wykluczyć emocje  oraz własne upodobania czy to w dziedzinie kolorów czy motywów. Nie jestem też plastykiem, by oceniać walory artystyczne tych, czy innych kolorowanek. Tzn jestem plastykiem, ale moim kierunkiem było projektowanie wnętrz, więc częściej miałam do czynienia z ołówkiem i skalówką niż kredkami. Mam jednak nadzieję, że pomogę Wam podjąć decyzję względem kolorowanek z rycinami. 
Na 'pierwszy' raz proponowałabym coś zdecydowanie innego - np mandale. Lecz dla osób już zaprawionych w kolorowaniu, szukających wzywania - kolorowanki z rycinami będą w sam raz. Zadowolenie jakie się czuje już w trakcie kolorowania, że osiągnęło się zbliżony do ryciny efekt, jest niezwykle budujące. A też po tych kolorowankach nie będzie dla Was problemów z pracą przy bardziej skomplikowanych i wymagających motywach.

Obserwatorzy

Prawy do lewego

Prawych uprasza się o korzystanie z zamieszczonych treści i zdjęć zgodnie z przepisami świata tego, sumieniem i społeczną moralnością. Znaczy, że można zapożyczyć w/w z mojego bloga tylko do celów niekomercyjnych i każdorazowo odsyłając do źródła. Jednocześnie uświadamiam, iż skany szablonów są moją własnością, jednak niektóre treści na nich się znajdujące - nie. Informuję o tym szczerze. Nie ponoszę odpowiedzialności za niewłaściwe wykorzystanie materiałów.

Obserwatorze! Nie bądź statystyczną cyferką na blogowym liczniku. Jeśli jesteś tu po raz pierwszy - napisz coś o sobie. ('Coś' to też 'coś', ale niekoniecznie o to mi chodziło;).